Wtorek, 23:23 O programie

Program Ekspres Reporterów w telewizyjnej dwójce, a tam historia o zabójstwie.

Bardzo podobna historia do mojej

Chory psychicznie zabił mężczyznę

Chory nie chciał się leczyć, nie przyjmował leków, był agresywny

Po półrocznym leczeniu w szpitalu biegli orzekli o wypuszczeniu go i wtedy po jakimś czasie zabił

Skąd ja to znam???

Biegli zachowują się jak dzieci, jak ludzie, którzy urodzili się wczoraj.

Mają styczność z chorymi a naiwnie wierzą i najgorsze, że wydają opinię, dzięki którym chorzy agresywni wychodzą ze szpitala i zabijają. Biegli naiwni… Przez nich cierpią rodziny zdrowych…

Kurwa mać…

naiwność, czy głupota?!

A może jedno i drugie. Biegli, którzy wydają takie opinie powinni być pociągani do odpowiedzialności prawnej za błędne decyzje. Przez nich giną ludzie. Jeżeli chory nie jest zdolny do racjonalnego postępowania, jeżeli nie ma zdolności prawnych, to odpowiedzialność powinny ponosić osoby, takie jak biegli psychiatrzy, którzy orzekają o możliwości przebywania chorych wśród ludzi, którym w przeszłości grozili i istnieje zagrożenie pozbawienia życia. Zaleczony chory, na wolności, znów przestanie brać leki i wpadnie w psychozę i w końcu zabiję osobę, której w przeszłości groził. Przykład i dowód – moje życie, niestety…

………………………………………………………………………………

……………………………………………………………………………..

Mogłam nie oglądać tego programu!!!

Poniedziałek, 11:52 Wielki wkurw

Poraża mnie nienawiść ludzi do siebie

Zadziwiają mnie wciąż „nowe filozofie”, które ulepszą jakość życia

Zwalanie odpowiedzialności za własne życie na innych ludzi.

Uratować nas i dać szczęście ma sposób odżywiania, udział w warsztatach  i treningach personalnych, wiara, bycie idealnym…

Bawi mnie wiara w spirulinę, chlorofil, witaminę C lewo i prawoskrętną (to chyba cud), wegetarianizm, weganizm, jakieś inne izmy,

diety cud

kremy cud

święte wody

bioenergoterapię

inne energie, włącznie z kosmicznymi.

Przeraża fundamentalizm religijny i i ludzie którzy narzucają jedynie dobry sposób postępowania

Dwulicowość ludzi

Ich maski

Wszechobecna nienawiść, zwłaszcza w rodzinie i narzucanie komuś swoich poglądów

Radzenie innym – nie ma nic gorszego niż Wujek, albo Ciocia Dobra Rada

 

Zamiast dotrzeć do samych siebie, poznać siebie samych i to, dlaczego reagujemy tak a nie inaczej, dlaczego wciąż wybieramy takich a nie innych ludzi do towarzystwa, dlaczego wytrzymujemy z toksyczną rodziną, szukamy nowych „wybawicieli” z naszego piekła. Uwieszamy się na „filozofiach” i ludziach, jakby byli naszą arką do lepszego życia. To nie jest „arka”!!! To ponton, który przy najbliższej rafie zostanie przebity i ujdzie z niego powietrze a my zostaniemy po uszy w gównie, albo mówiąc kulturalniej „w naszej okrutnej rzeczywistości” i znów będziemy się użalać nad sobą :-(

Prawda jest zawsze bolesna a „filozofie” są takie aksamitne i pociągające. Lepiej przytulać się do aksamitu niż zostać na zimnej i szorstkiej skale prawdy. Ale na czym buduje się dom? Na miękkim aksamicie, czy na twardej skale, na trwałej podmurówce???? Nic dziwnego, że nasze aksamitne domy są gówno warte…

Trudno zostawić złą (toksyczną, dysfunkcyjną) rodzinę, bo jak to? Być samym??? Lepiej wykańczać się psychicznie niż zostawić najbliższych…

A najgorsze, że bardzo wierzymy w aksamitne iluzje, jesteśmy spętani religią, albo ideologią…

Rzeczywistość jest taka jaka jest, więc trzeba na nią zakładać filtry i przystosować ją do siebie i dlatego prawda tak boli

***

Od wielkiej miłości do wielkiej nienawiści niewiele trzeba

Moje rodzeństwo, kiedyś bardzo się kochające, teraz zionie do siebie nienawiścią i jeszcze chce w tę nienawiść wciągnąć mnie.

Niedziela, 11:18

Mimo wolnego obudziłam się wcześnie

Wczoraj przemarzłam. Mam nadzieję, że się nie rozchoruje.

Podróż była fajna. Naśmiałam się ze znajomym. Gadaliśmy o głupotach. Droga szybko minęła. Dobrze mi się jechało. Bezpiecznie i beztrosko. Dobrze być pasażerem. Obserwować, śmiać się, gadać i o nic się nie martwić.

W domu zaskoczyła mnie Mała. Wysprzątała cały dom. Było w nim tak czyściutko, ciepło i pachniało goframi. Upiekła dla mnie pyszne gofry. Wycałowałam ją za to i byłam pod wrażeniem. Później oglądałyśmy filmy a ona zachęcała mnie do jedzenia. Mmmmm, jak mi było dobrze.

Znalazłam fajny artykuł o projekcji, „czyli dlaczego denerwują nas inni ludzie i ich konkretne cechy”. Hmmm, wiem, że mówiłam o „psychologicznym bełkocie”, ale może dlatego, że psycholodzy mają rację?! I to mnie tak denerwowało?! Hahahahahaha

Szaro za oknem i strasznie wieje…

Samochód w naprawie

Niedługo biorę się za obiad.

A tymczasem

 

a na dzisiejszy dzień

 

 

 

***

15:44

Za części do samochodu 1500 zł

Kurwa mać, tylko za części

***

Płyta Diany Crall „Wallflower” REWELACJA ♥

Ptaki w ogrodzie śpiewają wiosennie

Brakuje mi komentarzy jednej z czytelniczek. Zamilkła. Co prawda ja zmieniłam adres bloga, może dlatego ona się zgubiła. Kochana jeżeli czytasz, odezwij się :-)

Sobota, 21:46

Deszczowo i zimno

Byłam na pogrzebie

Daleko

Byliśmy aż w Ornecie

Małe, stare miasteczko. Stare w sensie zabudowań. Wąskie uliczki z kocich łbów. Budynki ze starej, czerwonej cegły i stary cmentarz z malutką kaplicą.
Podobno w tym miasteczku kręcone były sceny do „Papuszy” i do „Niewinnych”.

Ponad 250 km w jedną stronę

Pojechaliśmy we trójkę. Taka delegacja z pracy.

Nie wiedziałam, w jakim obrządku będzie pogrzeb, bo rodzina zmarłej to ateiści.

Zmarła została zkremowana. Czarna, niewielka, marmurowa urna stała na stoliku na środku kaplicy. Obok zdjęcie ładnej kobiety z zamkniętymi oczyma. Była ładna…

Obecnie była to 79 letnia babcia, chora na alzheimera.

Odbyła się msza w obrządku rzymskokatolickim

A rodzina jak jeden mąż przystąpiła do komunii pod dwiema postaciami

Może nie są do końca takimi ateistami?!

A może boją się do tego otwarcie przyznać, że jednak wierzą?!

I w małym, starym miasteczku są ludźmi wierzącymi…

I don’t know…

This is magic!!!!

Dwa oblicza

Przywara wielu ludzi

Matrix

Ludzie lubią życie w matrixie

Prawda dla nich jest zbyt straszna

Iluzja jest bardzo pociągająca i bezpieczniejsza

Wiem coś na ten temat…

 

Czwartek, 15:46

Jak mi dziś lekko

Jakoś tak inaczej

Nawet byłam w pokoju nauczycielskim

Wyszłam do ludzi :-D ;-)

Idę na film – „Porady na zdrady”

Polska komedia

Piosenka Ani Dąbrowskiej fajna, może i film też niczego sobie…

 

 

 

***

19:44

Film… tak 4 na 10. Najlepsza muzyka.
A film – typowa polska komedia. Były gagi słowne i sytuacyjne. Ogólnie dupy nie urywa, ale w niektórych momentach można się pośmiać.

Kurde, czuję się tak jakbym miała 25 lat… Jakbym się zakochała… Na luzie. Leciutko. Z ogromnym wewnętrznym spokojem. Wiem, czuję, że to ma związek z wczorajszym wyznaniem. Uwolnieniem się od tyloletniego ciężaru… I pomyśleć, że nie wykrzyczałam tego. Nie było jakiegoś kulminacyjnego, wiekopomnego momentu. Było mi raczej wstyd i ten strach. Gdybym wtedy mogła,  schowałabym się do mysiej dziury.

B powiedział, że nie zawsze trzeba krzyczeć… Była to reakcja na moją uwagę – słowa usłyszane od znajomej, abym któregoś dnia weszła do gabinetu i wykrzyczała, wyrzuciła z siebie całą złość, strach i ból. A tu B mówi, że nie zawsze trzeba krzyczeć… Bardzo mnie tym stwierdzeniem uspokoił. I jeszcze słowa o tym, że przecież nikt mnie tak nie zna, jak on, nikt tyle o mnie nie wie. To niestety prawda. Nikt tyle o mnie nie wie, a ja nawet nie mówię mu po imieniu. Ale taki deal bardzo mi pasuje. Bardzo!

Dobrze jest siebie poznać. Odpowiedzieć sobie nawet na niezadane pytania. To bardzo uspakaja. Być panem swojego życia. Odciąć się nareszcie od rodziców i zostawić ich w ich własnym piekle.

Następne spotkanie za dwa tygodnie.

W przyszła środę jadę do POLIN.

Mam dwa tygodnie na ochłonięcie.

 

Słucham cudownej płyty Chrisa Botti. „This is Chriss Botti”. Jest cudowna. Klimatyczna, z pięknym głosem trąbki, w pierwszym utworze śpiewa Andrea Bocelli a dalej miód sączy się w moje uszy.

Slow

Cudowny klimat

Boże, jak mnie to wycisza, koi, otula, kołysze… Umarłabym bez muzyki

Najważniejszy jest ten wewnętrzny spokój, ta cisza we mnie. Niech trwa jak najdłużej..

Wczoraj dużo rzeczy nazwałam, ale najważniejsze było moje „spotkanie” z matką. Moją matką…