Sobotnie rozmyślania przy kuchennym oknie.

ermenek-695394_640.jpg

Zajęłam swoje najlepsze miejsce przy kuchennym oknie. Z kubkiem kawy. Wstawiłam pranie. Mam jeszcze iść po zakupy. Później… Nic mnie nie goni…

Niedawno na kijach spotkałam sąsiadkę. „Biegała” z mężem. On na rowerze a ona spacer. Z wielkim wyrzutem i głośno zaczęła wyrażać swoje niezadowolenie, że poszłam sama a przecież miałam chodzić z nią. Uśmiechnęłam się i zwróciłam uwagę, żeby na mnie nie krzyczała. Że wczoraj nie chodziłam a dziś… itd. Obrażona poszła dalej. Zastanawiam czego jej brakuje – mojej obecności przy niej, czy napływu nowych, ciekawych informacji na mój temat. Pewnie tego drugiego. Od scysji z drugą sąsiadką przeszła mi ochota na wizyty i zwierzenia. Jest jak jest. Byłam wdzięcznym :-( obiektem do plotek. Miały o kim opowiadać. Artykuł w lokalnej gazecie o moim mężu i artykuł w Newsweeku o mnie. Gratka. A tu figa i koniec.Przestałam chodzić, płakać i opowiadać.

Nie brakuje mi ich.

Wczoraj w pracy sekretarka zapytała mnie, czy jestem wciąż zainteresowana mieszkaniem. Jestem! Jestem i to jak najbardziej. M. wyprowadza się w październiku. Mieszkanie będzie trzeba odświeżyć i można zamieszkać. JEST! Pewne na 100%. Będzie przeprowadzka. Znów będę zbierać graty i przewozić w nowe miejsce. Czy one to wytrzymają? Szafa z płyty,będzie rozkręcana po raz trzeci. Może się nie rozsypie. Koniec mieszkania w bloku. Koniec tego białego pyłu spod podłogi. Mieszkanie nie było remontowane od lat 60-tych. Lokatorzy mieszkali i wyprowadzali się a syf pozostawał. Płytki pcv i boazeria. Wymienione są tylko okna na plastikowe. Mieszkałam tu dwa lata. No ponad dwa. I odejdę stąd bez żalu. Z tej dziupli na 4 piętrze. Jeszcze tylko wypowiedzenie do właściciela i będę wolna. Może w listopadzie już będę na swoim. A później odkładanie na zupełnie moje mieszkanie. Nie chcę  domu. A może… Taki malutki z zielonym ogródkiem… Mieszkanie w bloku ma swoje plusy. Nie trzeba martwić się o przeciekający dach, wodę w piwnicy, bo podmaka, palenie w piecu, bo włączają ogrzewanie, kiedy na dworze robi się zimniej. Plusy ujemne to brak intymności. W bloku wszyscy wszystko słyszą. Przynajmniej w  pionie.Wystarczy być w łazience, albo w kuchni i słyszy się o czym rozmawiają sąsiedzi. I na odwrót. To mi bardzo przeszkadza. Blok jest dobry dla starszych ludzi. Kurde już planuję swoją starość i mówię, jak ktoś stojący nad grobem.

Jeszcze nie widziałam nowego mieszkania. Wiem, że jest mniejsze od tego obecnego. Wiem o tym i jestem spokojna. Przeprowadzę się na wieś. W piękne zielone miejsce. Do pracy będę miała trzy kroki. Dzieciaki bezpłatne dojazdy do szkoły, tylko po zakupy będę musiała jeździć do miasta.

One thought on “Sobotnie rozmyślania przy kuchennym oknie.

  1. Dzisiaj trafiłam do Ciebie. Czytam i na pewno będę tutaj zaglądać.
    Mam nadzieję,że nowe miejsce da dużo radości.
    Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>