Sobota, 19 września.

Mój crazy life. Zapętliłam się. Zamotałam w złych myślach, w irracjonalnym strachu, w wyglądaniu najgorszego. Może czasu mam za dużo? Nie mam czasu iść na kije. Ogarnia mnie strach przed…

Przeczytałam ciekawy artykuł o Zespole Stresu Pourazowego. Opis pasuje do mojego zachowania a list jest pisany jakby dla mnie. Terapeuta nic nie mówił o tym zespole. Nie wiem do jakiej kategorii zostałam przypisana. Na sesje przychodzę i wychodzę. Na każdej coś ważnego zostaje omówione.

W pamięci utkwiły słowa mojej matki, kiedy uparłam się na ślub a ona była temu przeciwna.

- Co ty robisz? Słyszałam, że to dziwna rodzina. Chorzy psychicznie ludzie. Wykończyli …. i ciebie też wykończą. Zobaczysz, przez nich trafisz do szpitala dla psychicznych.

Minęło wiele lat. Do szpitala dla psychicznych nie trafiłam, ale skończyłam z depresją, dwójką dzieci i ucieczką z domu. Wykrakała ta moja mamusia  :-?

Zbieram się. Zapętlam w emocjach. Podnoszę łeb. Przyklejam uśmiech i prę do przodu. Czasami jestem naprawdę szczęśliwa. Najgorsze są te „ciemne” dni, dni ze strachem i bólem w klatce piersiowej.

Za dużo myślę, za dużo czuję, jestem za dobra, nie złoszczę się. Zamiast nerwów na kogoś atakuję siebie od wewnątrz. Jestem niezłym tłumikiem. Przed moim terapeutą długa i ciężka praca nad moimi emocjami. Ciekawi mnie co wymyśli, żeby mnie podejść i zdenerwować. Raz mu się udało, ale ja zamiast krzyczeć na niego śmiałam się i płakałam jednocześnie. Byłam tak wqrwiona, że nie mogłam opanować emocji. Jemu się nie dostało. Dla niego był uśmiech okraszony łzami. Ma „twardą” pacjentkę.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>