Listy od ojca. Poniedziałek

Malowanie w DOMU. Ściany w pokoju pokryłam farbą podkładową. Jutro sufit na biało a po jutrze ściany w kolorze.

I news…

Zaskoczył mnie dziś dyrektor ze szkoły dzieci. Zadzwonił, żeby przekazać mi wiadomość. Do szkoły przyszły dwa listy zaadresowane „Do mojej kochanej córeczki E.” a drugi „Do mojego kochanego synka R.”. Napisał ojciec ze szpitala psychiatrycznego. Zamarłam. Niedawno zastanawiałam się, czy on pamięta, że ma dzieci a tu ten list. Mam go odebrać jutro rano. Nie mówiłam nic dzieciom. Nie chcę ich denerwować. Chcę najpierw zobaczyć co jest w liście, co do nich napisał. Nie chcę, aby przeżywały traumę jeszcze. Syn bardzo się denerwuje, kiedy są jakieś wieści o nim a córka płacze i po swojemu przeżywa po cichu. Nie chcę ich stresować, ale też nie chcę, aby go nienawidziły, bały się go. Nieraz w ich obecności wspominam dobre chwile z nim. Syn się wtedy jeży a córce szklą się oczy. Niedługo święta, nie chcę im ich psuć.

Jak zwykle po takich wiadomościach jestem rozbita. Znów targają mną złe emocje i wielkie poczucie winy. Boże, czy ja się tego nie pozbędę? Co zrobiłyby dzieci, gdybym dała się zabić? Nie byłam w stanie nad tym zapanować, a wciąż się obwiniam. To bardzo trudne.

Jutro zobaczę, co jest w tych listach.

Może rzeczywiście bez sensu jest tkwienie tutaj. Bardziej bezpiecznie byłoby wyjechać.

Kolejne mieszkanie wyremontowane zostawię za sobą?

Nie wiem…

Nigdy nie zrozumiem schizofrenii.

One thought on “Listy od ojca. Poniedziałek

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>