Wykańczająca wizyta, czwartek

Byłam u krewnej

Kiedyś bardziej się z nią rozumiałam

Ona jest bardzo uduchowiona

Wszystko tłumaczy ingerencją Boga

Ma brata, który jest alkoholikiem

Rozbroiła mnie słowami o walce z jego uzależnieniem – MODLĄ SIĘ

Zapytałam, czy myśleli o terapii.

- Jeżeli Bóg będzie chciał, aby on zaczął terapię, wtedy pokieruje jego krokami.

O święta naiwności.

On nie pójdzie na terapię, on sobie sam poradzi z uzależnieniem.

Trzeba się modlić… I patrzeć jak cierpi rodzina, jak się rozpada, jak dzieci uczą się zachowań od ojca i matki i będą powielać zachowanie rodziców w dorosłym życiu. Pogadałyśmy trochę o terapii i o jej niechęci do takich metod leczenia. Wszystko w rękach Boga a ich ręce? Wolne od odpowiedzialności i otwarte na krzywdzenie dzieci. A później się ludzie dziwią i przypisują to jakimś klątwom, dziedziczonym z pokolenia na pokolenie. To nie klątwa, to wyuczona bezradność i niechęć do zmian. Bo tak przyjemnie w swojskim piekiełku.

Poczułam między nami jakieś napięcie, jakąś niechęć. Na moje słowa ona miała gotową odpowiedź – oczywiście lepszą. Moje słowa i jej kontra. Ona wie lepiej, ona bardziej zna się na Bogu a ja w jej oczach i odczuciu bluźnię, bo powinnam być bardziej nawiedzona (w domyśle bogobojna).

Rozmawiałam z nią, ale po zdaniu relacji z okresu w którym się nie widziałyśmy poczułam jakieś napięcie. Może to moje odczucie. Może…

Może ja się wypalam, rezygnuję z jakichś ideałów, znajduję inne wyjście. Dziwne – czyżbym czuła się winna, że myślę inaczej niż ona? Był zgrzyt…

Zaprosiłam ją do siebie.

Powiedziała, że odwiedzi na pewno.

Chyba byłam zazdrosna o jej wyrozumiałego męża, który wytrzymuje każde jej humory, pomysły i zachcianki. Ona się śmieje, że go wychowała. Gdyby on nie chciał dać się „wychować” ona nic by nie zrobiła. Otacza ją opieką jak małą dziewczynkę. Tak, chyba jestem zazdrosna…

To nie była dobra wizyta. Wampirza wizyta, która wyssała ze mnie dobrą energię.

Do zapłacenia 1000 zł za 3 semestr studiów a miałam nadzieję przez chwilę, że studia mam opłacone a tu nic z tego. Postaram się coś zrobić ze swoją niechęcią do ukończenia studiów. szkoda zmarnować tych 2 tyś, które zostały wpłacone.

Odkurzacz wyzionął ducha. Dzielnie pracował przez ponad dwa lata w bloku „wdychając” kurz i pył z betonowej podłogi a teraz się wykończył. Kolejny wydatek, tym razem nie planowany.

Wracając do rozmowy z krewną – lepsza będzie taktyka słuchania i przytakiwania, niż mówienia własnego zdania. Nic to nie da a może tylko zaognić sytuację. Dlaczego wcześniej tego nie widziałam?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>