Środa, 9:36

Byłam na terapi

A właściwie na jej początku

Wczoraj noc przepłakana

Dzisiaj rano nie chciało mi się jechać. Zwlekałam. Wyjechałam za pięć ósma. Wiedziałam, że nie zdążę. Na wiadukcie korek i ogromna mgła. Mgła jak mleko. Przyjechałam 8:10.

Oczywiście przeprosiłam za spóźnienie.

Nie miałam ochoty na gadanie. Mogłam dać jakiś temat zastępczy, typu „Jak fajnie było na szkoleniu, ilu fajnych ludzi poznałam”. Nie chciało mi się. Patrzyłam za okno i milczałam. Przeszkadzała mi ta cisza, ale co miałam mu powiedzieć. Spojrzałam na niego i jego minę. Patrzył z lekkim półuśmiechem, jakby kpił. Noga założona na nogę w kształcie czwórki, odgradzając się ode mnie. No, i co miałam powiedzieć? Przecież to tylko wizyta, jak u dentysty. Bez sensu… W oczach zapiekły łzy. On to zauważył, coś zaczął mówić. Powiedziałam, że nie chcę o tym rozmawiać. Nie, nie chcę. Obecność w gabinecie zaczęła mnie uwierać.

- Bez sensu ta dzisiejsza wizyta, chyba pójdę. Sorry… Do widzenia – złapałam torbę w rękę i wyszłam.

Dziś nie czekałam na koniec sesji. Wyszłam wcześniej. Dużo wcześniej…

Co miałam mu powiedzieć? To, że jestem niepotrzebna, że nie mam żadnych bliskich przyjaciół, że zostałam sama, że inni mają swoje sprawy, a ja czasami nie mam do kogo ust otworzyć. Że towarzystwa nie dla mnie, że znajduję tam tylko litość. A litość jest gorsza od faszyzmu… Co miałam powiedzieć? Pokiwałby głową i zaczął zadawać pytania. A ja mam już dość pytań! Mam dość życia! Ok, dzieciaki są bezpieczne, w bezpiecznym domu. Tu nic im nie będzie. Nic. Nie jestem silna. Rozwaliła mnie wczorajsza sytuacja. Totalnie mnie rozwaliła. Pokazała mi, gdzie jest moje miejsce. Na pewno nie w towarzystwie roześmianych i rozbawionych ludzi. Na pewno. Kurwa, ale ściana… Gdybym się tak nie bała wzięłabym coś na koniec, żeby nie żyć.

On nie jest dla mnie nikim ważnym. Jest jak lekarz, dentysta, kardiolog, inny w białym kitlu, tylko bez  tego uniformu. W czym on mi pomoże????? Z tą swoją nogą na nogę i drwiącym półuśmieszkiem. Jestem żałosna i nie pasuję do tego kurewskiego świata.

***

Wieczór

Nie jest lepiej

Próbowałam spać w dzień

Praca to był koszmar

Rozmowa z dziećmi

Aby do jutra

Ten stan minie – wiem to

Ten dół minie

Na terapię wrócę

Nie wiem, czy będę się usprawiedliwiać

Jak zwykle zamilknę

Miałam wyciszony telefon przez cały dzień

20 nie odebranych połaczeń

22 wiadomości

a ja milczę

dziś mam kurewski dzień

jakieś nieznane numery telefonów . Ciekawe czego chcieli?

wylogować się z życia…

na stałe…

Moje wyjście było niegrzeczne?

Nie dałam rady się uśmiechać. Nie miałam siły się usprawiedliwiać, że nie mam o czym mówić. Nie uniosłam przymusu bycia grzeczną dziewczynką. Nie dzisiaj. Nie po wczorajszym wieczorze.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>