Czwartek, 7:18

Odleciałam wczoraj bardzo szybko

Ciężki dzień

Wielkie zmęczenie
Pamiętam, że wypełniałam jakąś ankietę. Nie wiem, czy wypełniłam ją do końca. Poszłam się umyć i później szybko usnęłam.

W pamięci odbijają się jakieś zdania z terapii.

We wtorek zgodziłam się skracać spódnicę z klosza pewnej znajomej. Nigdy tego nie robiłam, ale znajoma była taka biedna. W sobotę utonął jej mąż, ta spódnica była na jego pogrzeb. Znajoma wyglądała tak biednie. Nie miałam serca odmówić. Powiedziałam, że zobaczę co da się zrobić. W tyle głowy tliły słowa, żeby się za to nie zabierać, ale chciałam pomóc (być dobra dla wszystkich jak mi wypomniał B a później Młody).
Popatrzyłam na spódnicę. Miała ładny dół. Materiał trudny, bo żorżeta. Niewiele myśląc odprułam pasek i suwak i ścięłam górę, zamiast dołu i zaczął się cyrk. Mierzenie, układanie, patrzenie, czy nie robią się ogony. Klosz musi być równy ze wszystkich stron. Klęłam na czym świat stoi, bo wciąż nie wychodziło. Owszem klosz wyszedł ładnie, ale musiałam dużo ściąć z długości a później wyrównać z szerokości i pasować na równy okrąg. Kiedy było wszystko gotowe okazało się, że góra nie pasuje do paseczka i dupa blada. Godzina 1 w nocy. Czarna rozpacz… Odłożyłam i postanowiłam iść spać a nazajutrz poszukać albo spódnicy gotowej, albo krawcowej, która mi to wszystko skończy.

Rano na terapię…

Oczywiście nieszczęścia chodzą stadami, więc … Mam kłopot z samochodem. Mimo sprawnego akumulatora, pełnych baków (benzyna i gaz) nie chce zapalić. Rano musiałam wyjechać wcześniej, gdyby samochód nie zapalił. Po paru razach jednak się udało i pojechałam na terapię.

A na terapii… byłam tak spokojna, że nie wiedziałam od czego zacząć, więc zaczęłam od spraw bieżących, czyli od podziękowania za to, co powiedział na początku miesiąca – że to jest moje miejsce, że nieważne co powiem i jak się zachowam, będę mogła tu wrócić beż żadnych problemów. Dopiero teraz zrozumiałam, że możliwość decydowania, kiedy będzie koniec terapii daje mi dużo wolności. Odbarcza mnie od ciężaru decyzji innych. To jest dla mnie bardzo ważne. A później przeszłam do spraw bieżących, czyli do kłopotów ze spódnicą znajomej, do rozmowy ze swoją znajomą na wyjeździe pracowniczym, o egzaminach, które mi jeszcze zostały, takie ble,ble, ble. Właściwie nie kłopoty, ale niedogodności życiowe. On zaczepił jeszcze o relację z M. I zeszliśmy na temat tego, że nie umiem bronić swoich granic. Odsłaniam się a wręcz zapraszam do swojego świata, ale jak ktoś już wejdzie wtedy ja zaczynam panikować i uciekać. Nie umiem powiedzieć „nie” a później sama z tego powodu cierpię. Zapraszam a później nie wiem co z tym zrobić, bo jedynym uczuciem jaki czuje to panika. Tak jak ze spódnicą – wiedziałam, że nie będę umiała jej zrobić, ale wzięłam i zdeklarowałam pomoc, bo pani była taka biedna. On jeszcze raz powiedział, że chcę być jak zupa pomidorowa – chcę, żeby mnie wszyscy lubili.
W niektórych momentach prowokował. Udawałam, że tego nie dostrzegam. Uśmiechałam się, chociaż powinnam być zła, ale nie, do mnie to jeszcze nie dociera.

Po terapii poleciałam w miasto. Znalazłam podobną spódnicę i kupiłam ją. Poszłam też do znajomej krawcowej i poprosiłam o pomoc. Okazało się, że będzie niewielka poprawka u góry i wszystko będzie ok. Odetchnęłam. Gotową spódnicę odebrałam około 15 – oczywiście zapłaciłam za usługę. W ŻYCIU NIE WEZMĘ NIC DO POPRAWKI KRAWIECKIEJ!!!! W ŻYCIU!!!

Tak właśnie wychodzi pani „zupie pomidorowej”!!!

Oddałam znajomej poprawioną spódnicę razem z kupioną, nową. I tak wyszłam na pomaganiu – jak Zabłocki na mydle. :-(

Coś mnie jeszcze niepokoi w związku z tematami poruszonymi na terapii… Coś musi być na rzeczy, ale ja to wyparłam, pominęłam. Pozostało uczucie niepokoju, dyskomfortu i wielki znak zapytania. Zobaczę za tydzień w czym rzecz.

Czy pomaganie komuś jest wyrazem naszej słabości, naszego chcenia być „zupą pomidorową”? Ja po swoich przejściach muszę powiedzieć, że pomaganie zawsze kończyło się źle. J było mi szkoda, bo zmarła mu babcia a on był taki biedny, cichy, wycofany – jak mu nie pomóc. Później małżeństwo, gdzie brałam na barki wszystkie problemy i ciągnęłam małżeństwo przez 15 lat. Później okularnik – taki biedny, pokrzywdzony, bezradny – no jak nie pomóc. Okazał się bardzo podobny do męża. M ze swoimi problemami, tez biedna, pokrzywdzona, potrzebująca wsparcia. To ona pierwsza mi pomogła przez wspieranie mnie a ja miałam ją wspierać przez słuchanie jej, dawanie rad – nie wyszło. Relacja się rozpadła z wielkim hukiem. Sytuacja ze spódnicą ( nie pierwsza – kiedyś zdeklarowałam się uszyć garsonkę dla niewymiarowej znajomej – też nie wyszło) – musiałam dopłacić do interesu. Kolejne lekcje!!!! A ja jak głupia wchodzę ciąż w podobne sytuacje. Ok. Zobaczyłam w czym się podkładam – daję się złapać na „biedę” innych i chcę na siłę im pomóc, nawet wtedy, kiedy nie potrafię. No, nieźle. Teraz czas wyciągnąć wnioski – odrobić życiową pracę domową a nie wciąż biadolić, że mi nie wychodzi i że wszyscy mnie ranią i wykorzystują. Robią tak, bo im pozwalam.

2 thoughts on “Czwartek, 7:18

  1. Ja również chętnie pomagam innym ludziom. Szkoda tylko, że oni tej pomocy nie doceniają. Zawsze staram się rozwiązywać swoje problemy, zadania sama, ale czasem miło by było dostać ,,pomocną dłoń”. Między pomocą a wykorzystywaniem, istnieje cienka linia, którą łatwo nadszarpać. My ,,ludzie pomocni” nie zauważamy, gdy ktoś przekroczy tej linii granice. Ci inni liczą na nas, ponieważ tak im będzie łatwiej. A my? My zabieramy się za zadania i rozwiązujemy je. Czy to jest jedyna droga, która sprawia, że będziemy lubiani?

    1. Z tego co widzę, to nasz błąd a terapeuta mówi”nikt nie jest zupą pomidorową” :-D i tego się trzeba trzymać. Prawdziwi przyjaciele zostaną a ci, którym potrzebne wsparcie psychologiczne niech idą na terapię a nie do nas :-D

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>