Wtorek, 22:13. Morskie klimaty

Idąc za radą P dziś był dzień relaksu

Pogoda w kratkę – raz słońce, raz deszcz

Więc razem z Maleńką spędziłyśmy w łóżkach pół dnia. Ćwierć na chodzeniu po sklepach, czytaj „zwiedzaniu” w Choczewie i ćwierć następne – poszłam na kije.

Świeciło słoneczko.
Szłam nad morze przez piękny las a później linią brzegową z pięć kilometrów. Wiał silny wiatr a na morzu tworzyły się wysokie fale. Było przepięknie.

Wiatr najpierw wiał w plecy. Minęłam 5 zejść na plażę… Piękny jest nasz Bałtyk.
Mijałam grupki ludzi. Niektórzy nawet się kąpali. Zanurzali się w zimne, bałtyckie fale…
Zimne te nasze morze. Podziwiam lubiących sport ekstremalny w zimnym Bałtyku. Ja ledwie zanurzę palce stóp a już cofam się z dreszczami na całym ciele, ale lubię potęgę wody, głośne uderzenia fal na tle głośnego szumu wody. Jest w tym ogromny spokój, ukojenie, moc.
Mijałam kobietę, która siedząc ze skrzyżowanymi nogami i naśladując postawę Buddy, medytowała. Siedziała z zamkniętymi oczami, z rękami wzdłuż ciała, ze złączonymi palcami wskazującymi z kciukami. Odpłynęła w ciszę medytacji zbudowanym na głośnym szumie morza. Poszłam dalej uskakując przed nadpływającymi falami, wchodząc czasami w pianę pozostającą po odpływie wody… Za plecami słońce…

Zawróciłam

Słońce świeciło prosto w twarz a wiatr chłostał piaskiem po oczach. Założyłam kaptur… Otulił moje uszy. Miarowe kroki za którymi podążały dłonie wsparte na kijkach. Wprost przed siebie. Prosto w słońce. Bałtyk grzmiał po prawej stronie. Wracałam do swojego punktu 42, gdy nagle zaczął kropić deszcz. Krople wody spadały na mokry piasek, uderzały w kaptur kurtki, delikatnie stukały… Odwróciłam się do tyłu i zobaczyłam za sobą przepiękną tęczę. Lewe ramię tęczy tonęło w morzu a prawe wspierało się na pierzastej chmurze. Gdzie jest ten garniec złota? Po lewej stronie, głęboko w morzu, czy zawieszony w białym obłoku i trzymany przez anioły o białych skrzydłach. Przepiękny widok… Patrzyłam i wdychałam głęboko wilgotne powietrze przesycone solą.

Powoli zbliżałam się do wyjścia z plaży.

Spojrzałam na wysoką skarpę i dostrzegłam prostą ławeczkę zrobioną z połowy bala wspartego na drewnianych klockach. Była pusta. Weszłam na ścieżkę i usiadłam na ławeczce. Przede mną widok na wzburzone morze. W lesie było ciszej. Drzewa zatrzymywały zimny wiatr. Wgapiałam się w panoramę i ludzi, którzy w dole przechodzili przez plażę.
Grupka młodych ludzi a właściwie cztery dziewczyny i jeden chłopak zawzięcie robili sobie serię selfie. Szczerzyli się do obiektywu, zmieniali pozy. One były mega modelkami a on był uroczym dodatkiem. Tyczką, na której jego dziewczyna zaplatała nogę, w pozie „Jak pięknie wyglądam na jego tle”. Koniecznie „dziubki”, wdzięczenie się, przeginanie, poprawianie fryzur. On starał się poprawić swoją nażelowaną fryzurę, której nawet silny bałtycki wiatr nie mógł zburzyć. Charakterystyczny ruch dłonią po fryzurze, odpowiednia poza i spojrzenie w ekran telefonu. Cyk… Cyk… i jest. Teraz obstępują całą grupką właścicielkę telefonu i sprawdzają, czy dobrze wyszło. I jeszcze raz cyk… cyk… W mojej głowie zaczęły dudnić słowa, parafraza starej piosenki, „taka piękna ona, taki piękny on a taka brzydka miłość”. Wiem, tam było inaczej… U nich, tych młodych, miłość jest piękna… To w moich oczach ta miłość jest niedojrzała, zapatrzona w wygląd zewnętrzny i pytająca „jestem ładny/ładna”. Miłość szybka, nerwowa, na trzy miesiące, na miesiąc, na jeden wypad nad morze…

Nieopodal zamkniętej wypożyczalni rozgościła się rodzinka – mama, tata, córka i syn. Dzieci w wieku nastu lat. Ojciec z synem, obaj o atletycznej budowie ciała. Kobietki wiotkie i delikatne. Córka w wyciągniętym swetrze, stopą sprawdzała wodę. Mama ciepło ubrana przycupnęła na brzeżku rozłożonego koca. Mężczyźni szybko zaczęli zrzucać ubrania. Ojciec zabłysnął bielą gołego tyłka, syn dyskretnie chował się za ręcznikiem. Tuż obok stała pusta przebieralnia. Ojciec, ewidentnie samiec alfa nie przejmował się przechodzącymi ludźmi. Bez skrępowania błysnął klejnotami zakładając na nie kąpielówki. Obaj szybko wbiegli do wody. Powalczyli z zimnymi falami i wrócili na koc, aby odbyć taniec zmieniania „upierzenia”, tj. zakładania majtek i ubrań. Młody dyskretnie a dojrzały błyszcząc bielą gołego tyłka.

Plażą przechodzili ludzie z psami różnej rasy..

Przechodziła rodzinka z wykrywaczem metalu, który dzielnie dzierżył tata a mama z aparatem fotograficznym wyposażonym w profesjonalny obiektyw robiła zdjęcia swoich maleńkich pociech. Dzieciaczki na tle wzburzonego morza kucały na mokrym piasku. Ujęcie z dołu, z góry, z boku. Matka obserwowała swoje pociechy przez okno obiektywu. Cyk… cyk… cyk… Miliony zdjęć… Miliony ujęć do rodzinnego albumu, albo na cyfrowe miejsce na dysku twardym…

Lans na Facebooku

Sztuczna afirmacja szarego życia

Dobrze, że te maluchy mają na razie w nosie zdjęcia. Potrafią się cieszyć z chwili, tu i teraz, bez sztucznego zachwytu i czekania na „łapki w górę”. Z wiekiem tracimy tą cudowną właściwość bezpośredniego odczuwania – własnego odczuwania i zaczynamy czuć jak inni, aby się im przypodobać, albo zabłysnąć swoją osobistą nadzwyczajnością, zajebistością wręcz.

Siedziałam w górze i wystawiwszy twarz do słońca patrzyłam na przetaczające się fale

Świat przestał istnieć

Nawet przestałam myśleć

Czysty umysł

Głośny szum fal

Zamknęłam oczy

Nie wiem ile tam siedziałam

Słońce zeszło bardzo nisko. Zrobiło się zimno. Czas wracać do domu, do Maleńkiej.
Zaczęłam szczękać zębami z zimna. Szłam coraz szybciej, żeby się rozgrzać. W drodze minęłam grupkę pań z kijami. Uśmiechnęłam się do nich szeroko i powiedziałam „dzień dobry”. Odpowiedziały z takim samym szerokim uśmiechem. Coraz więcej „szaleńców” z kijami ♥

To był bardzo dobry dzień

Teraz wiem, co tak ciągnie mnie nad morze – szum i widok rozbijających się o brzeg fal. Spacer morskim brzegiem i zapach słonego powietrza.

W górach pociąga mnie majestat skał. Ich ogrom sprawia, że pojawiają się w moich oczach łzy a na skórze pojawia się gęsia skórka a morze to równowaga i spokój.

To był bardzo dobry dzień!

2 thoughts on “Wtorek, 22:13. Morskie klimaty

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>