Niedziela, 08:47

Obudziło mnie przepiękne słońce za oknem

A właściwie to obudziło mnie w środku nocy głośne szczekanie psów. Gacek poszedł ma nocny spacer i nie wrócił do domu. Około 3 usłyszałam głośne ujadanie psów na schodach. Wyszłam na dwór. Trzy wielkie psy stały przed drzwiami a Gacek przestraszony siedział na parapecie. Odgoniłam ujadacze i wzięłam kocinę do domu. Tak się skończyły nocne eskapady :-(

Kurde, mam problem. U młodego, na głowie pojawiła się jakaś narośl. Nie mówił mi o tym, że ona rośnie. Na początku września zdrapał sobie krostę. Polało się dużo krwi. Sprawdziłam co to było. Wyglądało jak rozdrapany pieprzyk. Skrzyczałam go, że nie rozdrapuje się takich rzeczy.
W tę sobotę zaczął coś mówić o fryzjerze, że musi sobie przyciąć włosy, bo są za długie.
- A może ty byś przycięła? – zapytał – ale tak, żeby nie przyciąć tego – i pokazał mi dużą narośl.
- Matko, co to jest? – niepotrzebnie wykrzyknęłam
- No to jest to, co kiedyś rozdrapałem
- To urosło!
Wiem, niepotrzebnie go zdenerwowałam. Narośl jest wielkości dużej fasoli. W poniedziałek idziemy do lekarza rodzinnego po skierowanie na wycięcie.

Boję się o niego.

Kiedy miał  dwa i pół roku pod pachą pojawiła się duża torbiel i też rosła. Przestraszyłam się, że to rak. Pół roku wcześniej na raka zmarła moja mama. Szybciutko dostaliśmy skierowanie do Centrum Zdrowia Dziecka. Zabieg miał trwać godzinę. Zabrali go o 8 a z sali operacyjnej wyjechał o 14. Wszystko było ok. Nic się nie działo, aż do teraz… Bardzo się o niego boję…

***

A tak z innej beczki…

Jak magnes przyciągam facetów z problemami.
Wracam do poniedziałkowego wpisu, a później czwartkowego.
Starym sposobem zastosowałam ucieczkę – tego się nauczyłam żyjąc z osobą chora na schizofrenię. Najpierw przerażenie a później ucieczka. Ucieczka, żeby chronić własne życie. Tu też, pierwsze co zrobiłam, to skasowałam jego komentarze. Jego… to znaczy człowieka, który często „wpadał” na mojego bloga i komentował niektóre wpisy a okazał się tak „dziki”, że zaczął atakować. Przywróciłam jego komentarze i odpowiedziałam na poniedziałkowy komentarz. Nie mogę wiecznie uciekać. W dupie to mam!!!

Wkurwia mnie i do szału doprowadza postawa, że takie osoby są zwalniane z wszelkiej odpowiedzialności, bo są chore. Mąż zabił i nie będzie odpowiadał za swoje czyny, bo był niepoczytalny. A dlaczego był nie poczytalny? Bo nie chciał się leczyć!!!
Chora ustawa mówiąca, że chorzy psychicznie mają sami decydować o swoim stanie zdrowia i sami udawać się do lekarza!! No, konia z siodłem temu, kto przekonałby mojego męża, że jest chory. Dorzucę jeszcze pół królestwa, jeżeli w stanie psychozy doprowadziłby go do przychodni psychiatrycznej. ON BYŁ NAJZDROWSZYM CZŁOWIEKIEM NA ŚWIECIE!!!! Wszyscy, na czele ze mną byli chorzy i się go czepiali.
Czekam na sprawę. Czekam na orzeczenie biegłych w jego sprawie. Obecnie nie mogę mu nawet zabrać praw rodzicielskich i zakazać jakiegokolwiek kontaktu z dziećmi, bo z powodu choroby nie ma zdolności prawnej.
Owszem są chorzy, którzy w swojej chorobie nie są agresywni, ale mój mąż do nich nie należał.
A teraz przyczepił się jeszcze jakiś „dziki” i wylewa swoją żółć na mnie. Co, leki przestały działać???
A wydawał się na początku taki miły…

Wilk w owczej skórze :-(

***

No i co zrobić z tak pięknie zapowiadającym się dniem???

Hahahahahaha

Idę na kawusię!

****

Mam to w dupie. Odpuszczam sobie. Nie będzie mi jakiś palant właził na bloga. Zahasłowałam go i koniec. Ważniejszy mój spokój, niż wygrana z jakimś palantem, psycholem.

Napisał jeszcze komentarz: ” Ale to już? Tak szybko? No przecież taka walka z facetami i w ogóle feminizm, te sprawy, a tu chuj na resorach? Blog zahasłowany? Poddajesz się? No jestem rozczarowany, muszę przyznać. A w ogóle, tak na poważnie, to zjebałaś to. Bez znaczenia, bo nikt by nie zauważył, ale zjebałaś i nikt na tym nie zyska. Bez sensu. Bo widzisz, wszystko powinno mieć sens.”

Nie wszystko musi mieć sens! Wredny psycholu.

Jeszcze mnie ciągnie, aby z nim podyskutować, parę razy odpisać. Zjebać go na funty. Pośmiać się z niego i jego pisaniny. To tak, jakby odegrać się na J, tylko co to da. On i tak nie zrozumie a ja dalej będę się wkurwiać.

Chce mi się spać

Jutro ciężki dzień. Musze iść z R do lekarza.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>