Niedziela, 21:08. Kiedy nim rządzi chory umysł…

Chcę się przyjrzeć ostatniej „korespondencji” z chorym psychicznie

Zaglądał na mojego bloga, wpisywał komentarze aż w końcu to co zaczął wypisywać przestało mi się podobać. Nagle zaczął atakować…

Wysłany 05.09.2016 o 09:33 (On)

Somatyzacja? Dzięki Tobie przynajmniej umiem nazwać to, co mnie sparaliżowało.

 Ja -Wysłany 05.09.2016 o 09:36
Ooooo witam!!! A już myślałam, że zrezygnowałeś z pisania bloga! Witaj wśród żywych! No opowiadaj, co Cię dorwało…

On -
Wysłany 05.09.2016 o 13:57
Gdybym pił, powiedziałbym że to klasyczne delirium, choć bez białych gryzoni i różowych słoni. Na wszelki wypadek od wczoraj odstawiłem nawet papierosy (będzie jakiś pożytek). Nie ma niczego, co mogłoby naruszyć moją równowagę chemiczną, więc to się gdzieś wydobywa z głowy. Może to dlatego, że niedługo minie rok. Może za dużo rzeczy codziennych, bieżących nawarstwiło się i gniecie. Może nadchodzące urodziny. Nie umiem stwierdzić.

Ja – Od czego rok??? Wypowiedz to na głos, napisz i się temu przyjrzyj.A co do delirium są na to rady – lekarz i terapeuta. Najłatwiej dać spokój i odejść. Najtrudniej walczyć

Poniedziałkowy wpis (mój) o samobójstwie brata i braku chęci do leczenia Jarosława, na który on odpowiedział:

Wysłany 07.09.2016 o 21:51
Może powinnaś zostać terapeutą? Właściwie już wszystko wiesz o wszystkim.

Niczego nie świadoma odpowiedziałam:
Hej – wyczuwam sarkazm. A terapeutą nie zostanę – jestem na to za stara i nie mam tylu pieniędzy :-P A pisanie pomaga. Prawdziwe pisanie, takie odsłanianie siebie, ekshibicjonistyczne, ale bez twarzy. Kiedy prowadziłam tamtego bloga nie pisałam tego co tu. Tu jest inaczej. Wyrzucam a później wiem o czym mam mówić na terapii. Przyglądam się temu a później całe te gówno mniej boli, aż przestaje boleć zupełnie. Cała tajemnica

Wysłany 07.09.2016 o 22:42
A to po to piszemy? Żeby mniej bolało? Rozumiem. Bo wiesz, przez moment myślałem, że piszemy po to, żeby dać komuś okazję do obdarzenia nas kilkoma sekujących i kastrujących uwagami, oraz możliwość rozpłynięcia się w narcystycznym samozadowoleniu. Zaprawdę nie wiem, skąd mi się wzięło to wrażenie.
Ja odpowiedziałam następnego dnia:
Kurde nigdy nie wiem co was kastruje a co daje wzmocnienie waszego męskiego ego. Nigdy tego nie wiedziałam. Dla mnie ciągle jesteście z innej planety. W notce o sobie napisałam fragment tekstu, nie mojego, niestety: „Słowa same poprowadzą. Słowa wszystko na wierzch wywleką. Słowa i z najgłębszej głębi wydrą, co gdzieś boli i skowycze. Słowa krwi upuszczą i od razu lżej się robi (…). Bo słowa to wielka łaska.” i tego się trzymam. Prowadzę dziennik terapii. Nie obchodzi mnie czy ktoś będzie się nad tym rozpływał w zachwycie, czy będzie krytykował i tak będę pisać. Czasami tylko zastanawiam się, co by było gdyby osoba którą opisuję to przeczytała. Byłaby pewnie draka i zajebisty foch do końca jego dni, ale podobno tak mają dzieci DDA – takie myśli, co ktoś o nich myśli i koniecznie, żeby dobrze myślał. A co do Twojego narcystycznego zadowolenia – owszem panie się rozpływają nad Twoim pisaniem, więc… keep on going
Długo nie musiałam czekać:
Wysłany 08.09.2016 o 16:33
Ale to nie jest licytacja na schorzenia. Ja mam cyklofrenię od trzydziestu lat i pierwszy raz o tym słyszysz teraz, bo nie obnoszę się wszem i wobec ze swoimi „cierpieniami”. Tutaj cierpią wszyscy. Tu nie przychodzą zdrowi i zadowoleni ludzie. Tutaj się szuka życzliwości a nie kopniaków w krocze. To było moje spokojne miejsce, w którym Ty zaatakowałaś mnie personalnie, po imieniu. To już nie jest dziennik Twojej terapii, tylko opublikowany na forum publicznym atak na moją osobę. Gdyby nie twój narcyzm i egoizm, to może byś to spostrzegła. Ale ostatecznie, cóż wymagać od kogoś, kto pozbywa się chorego męża dla wygody i dobija swojego brata w depresji doprowadzając go do samobójstwa. Gratulacje! Brawo Ty!
Zdenerwowałam się wtedy. Wkurwił mnie  po całej linii. W klatce piersiowej zabolało.
Odpowiedziałam Wysłany 11.09.2016 o 08:34
Faceci…Co jest z wami nie tak, że zachowujecie się czasami jak małe dzieci. Nie radzicie sobie sami ze sobą a przy okazji dokopujecie innym.
Podobno swoimi słowami „kopnęłam cię w krocze”. To załóż ochraniacz na swoje klejnoty i broń ich jak Rejtan, z odsłoniętą klatą a nie płacząc jak dziecko.
Mój „szanowny” małżonek, którego zostawiłam w chorobie, nie chciał się leczyć i był bardzo niebezpieczny. I co hejterze, zadowolony jesteś? I to nie ja naruszam twoje spokojne miejsce, tylko ty wchodzisz na teren mojego bloga. Dalej będziesz użalać się nad sobą i mieszać z błotem innych. Poczuj się tak jak ja wczoraj! Nie naruszyłam twojej prywatnej przestrzeni, bo ta przestrzeń w której oboje się znajdujemy, jest przestrzenią publiczną. Jestem na ciebie mega wkurwiona. Zazdrościsz, że ja sobie radzę a ty nie? Ściśnij dupę i zabierz się za siebie, zamiast dowalać innym. To, że masz chorobę psychiczną nie zwalnia cię od brania leków i terapii.
Kurde, jak magnes przyciągam takich facetów, którzy mają problemy ze sobą a ty ewidentnie masz problemy. Ja ich nie rozwiążę za ciebie. Rozwiązuj je sami. Potrafisz??? A jeżeli nie, to znajdź sobie inny obiekt zainteresowań, albo znajdź sobie dobrego lekarza i terapeutę, albo (i) kobietę „pielęgniarkę”. Na świecie jest mnóstwo „pielęgniarek”, które będą ocierać twoje załzawione oczy i pocieszać w ucisku. Znajdź sobie inne strony, inne blogi i tam wylewaj swoją żółć do kobiet. Nędzny mizoginie.
A kogo ty się pozbyłeś swoją nieleczoną chorobą??? Choroba psychiczna nie zwalnia cię z bycia człowiekiem – jeśli wiesz o co mi chodzi.
Ja o siebie walczę. Życie mnie nie oszczędzało i nie pozwolę, żeby jakiś pseudo „facet” miał satysfakcję, że mi dowalił. Nawet chory psychicznie facet!!!
Współczuje rodzinom osób, które są chore psychicznie. Przeszłam przez swoje piekło i wiem w jakich „butach” chodzą rodziny takich chorych. Chory ma wsparcie medyczne, terapię a rodziny są pozostawione same sobie i cierpią i często boją się o swoje życie. Rodzinami nikt się nie zajmuje, nikt ich nie wspiera. Chorych psychicznie, tak.
I jeszcze jedno nie czuję się odpowiedzialna za śmierć brata. Razem z żoną lubili alkohol i to dzięki niemu popłynął. Zamiast się leczyć, wolał odpuścić.
Polecam przeczytanie artykułu:Gra o życie do końca

On odpowiedział:
Wysłany 11.09.2016 o 19:08
Ten, który z demonami walczy, winien uważać, by samemu nie stać się jednym z nich. Kiedy spoglądasz w otchłań ona również patrzy na ciebie.

Fryderyk Nietzsche

Napisałaś do mnie:
„załóż ochraniacz na swoje klejnoty i broń ich jak Rejtan, z odsłoniętą klatą a nie płacząc jak dziecko”
i
„będziesz użalać się nad sobą”
i
„Ściśnij dupę”
i
„Na świecie jest mnóstwo „pielęgniarek”, które będą ocierać twoje załzawione oczy i pocieszać w ucisku”
i
„Nędzny mizoginie”
i
„pseudo facet”
Nic nie znaczące inwektywy. Wymierzone w to, żeby poniżyć, wyśmiać, wydrwić. Wymierzone w to żeby drugiego człowieka okrutnie powalić w rozpacz. Ale Ty przecież czytasz mojego bloga, Ty przecież wiesz, że ja już jestem w rozpaczy. Ciekawe. Bardzo to ciekawe. Jak Ci wspomniałem, masz w zwyczaju agresywnie posługiwać się zwrotami sekującymi adwersarza, a nie niosącymi żadnej treści. Nikt nie mógłby tego lepiej potwierdzić niż Ty sama tego typu sformułowaniami. Stałaś się tymi ludźmi, którzy wyrządzali Ci krzywdę. Stałaś się potworem. Stałaś się otchłanią i udowodniłaś to. Widzisz, jeśli rzeczywiście uwierzyłaś w moją chorobę, to nie możesz nie wiedzieć, czego nigdy nie można powiedzieć człowiekowi w depresji. Jesteś inteligentną osobą. Masz wiedzę. Więc w czym rzecz? Otóż rzecz w okrucieństwie, które Cię bawi, ale ja mam już na to odporność zdobytą przez lata obcowania z ludźmi takimi jak Ty. Psychiatrzy twierdzą, że osobę w stanie (w fazie) depresji należy koić. Mnie tam można mieć w dupie, ale ten Twój brat, co to alkohol i żona. Powiedz, ale tak szczerze, koiłaś go, czy gnoiłaś, jak próbujesz gnoić mnie? Nie zamieścisz tego wpisu, bo już wiesz, że jeśli pójdziemy dalej, to dojdziemy do sedna.

Przypomniała mi się sytuacja z grupą modlitewną, sektą, która zaczęła mnie bezceremonialnie straszyć cytatami z pisma św.

Odpowiedziałam natychmiast:
Wysłany 11.09.2016 o 20:47
Człowieku odpuść sobie. Wracaj na swój blog i nie sekuj mnie! To już nie jest śmieszne, to jest żałosne. Sam zacząłeś, więc jak mężczyzna skończ. Nikt cię tu nie zaprasza. Wracaj do siebie i koi swoje zszarpane nerwy. Tacy jak ty sycą się strachem innych. Kręci cię to? Podnieca? Możesz sobie pisać co chcesz, więcej odpowiedzi nie będzie. Pilnuj swojej otchłani, bo „Ten, który z demonami walczy, winien uważać, by samemu nie stać się jednym z nich. Kiedy spoglądasz w otchłań ona również patrzy na ciebie.” Spójrz, mruga powiekami do ciebie. Uważaj, bo cię wciągnie… Buuuu

On Wysłany 11.09.2016 o 21:52
Ale ja bym jednak pochylił się nad pewnymi zagadnieniami w sposób odrobinę mniej prymitywny, niż jak ty masz w zwyczaju. Żadne buuuu nie są w stanie zasłonić Twoich działań. Człowiek nie żyje i był Twoim bratem , a wiemy skądinąd że lubisz gnoić ludzi. Szczerze mówiąc całą ta konwersacja jest o tyle męcząca, że prowadzona zaledwie z człekokształtną małpą, bo widzisz Aniu nawet nie jesteś w stanie nic wymyślić sama i używasz sformułowań żywcem zaczerpniętych ze mnie. Mówisz „nie sekuj mnie”, to miło że się nauczyłaś nowego słowa. Mam nadzieję, że dostałaś za to banana. Ważne jest co innego. Chciałaś konfrontacji, z teraz jęczysz „jesteś facetem to skończ”. Faceci, moja droga, doprowadzają sprawy do końca. Mogliśmy rozstać się w pokoju, a teraz zajmiemy się tym jak zabiłaś swojego brata i jak spuściłaś w kibel swego męża. Nie licz na taryfę ulgową po tym, co mi powiedziałaś.

I zahasłowałam bloga

A on wpadł na pomysł, żeby pod obcą nazwą napisać wiadomość na pocztę, ale o tym pisałam…

 

Pisać, pisać, oswoić się z takimi jak on…

Dać sobie możliwość przeżywania i okrzepnięcia

*****

Byłam na mszy rocznicowej ucznia, który cztery lata temu się powiesił.

Później wizyta u siostry

A w domu czekała na mnie list od K :
„A , ja tak bardzo staram się robić to o czym mówisz…Jestem instruktorem fitness i rozmaitych jego form. Korzystam często z siłowni – mam nawet taki wypasiony karnet – open karnet.Tylko to takie trudne…Wczoraj J powiedział, że nie widzi jak jestem styrana. Powiedział, że jak na mnie patrzy to widzi nieszczęśliwą kobietę… Widzisz – wczoraj poszliśmy do kina na „Smoleńsk”, po kinie zaproponowałam kawę. Będąc u rodziców w pobliżu S, czasami zajeżdżamy do O – do galerii…i wczoraj był taki niby normalny wypad…niby. Mój mąż powiedział przy kawie, abym zostawiła go z jego chorobą, że jest mu dobrze z jego szaleństwem. Zaproponował układ – czysty deal – „dajesz mi rozwód za porozumieniem stron, dzieci są przy Tobie, ja płacę alimenty, oddaję Ci samochód, a z dziećmi kontaktuje się kiedy będę mógł” – A , nie wiem na ile on jest w stanie podejmować jakieś racjonalne decyzje, ale ja się na to zgodziłam. Pomyślałam, że lepiej jest spieprzać póki jeszcze można się z nim porozumieć. Alimenty i pobyt dzieci u mnie załatwię postanowieniem Sądu na rozprawie rozwodowej. Muszę się zabezpieczyć. Mój mąż nie chce się leczyć. Nie przyjmuje do wiadomości, że jest chory, a ja otwarcie mu powiedziałam, że się męczę – cholernie, że nie mogę na to patrzeć, nie mogę tego słuchać, że wypija ze mnie całą energię, że jedyne czego chcę to świętego spokoju. Spokoju od niego i J – jego matki, choć wiem, że te babsko nie da mi go tak łatwo. Jestem już zmęczona – z każdym dniem coraz bardziej. Marzę o spokojnych porankach i spokojnych nocach…,Myślę sobie, że choć kocham męża, na dłuższą metę nie ma to sensu. To będzie jak niekończąca się opowieść, a raczej koszmar. Wiem, że mój mąż jest teraz w trudnej sytuacji finansowej, nie chciałabym go obciążać za bardzo alimentami, ale z drugiej strony nie dam rady ze swojej wypłaty – kwestia przedyskutowania. Zastanawiam się, czy on czasem się z kimś nie spotyka. Już od jakiegoś czasu mam takie podejrzenia, jednak nie drążę tematu – wiem, że się nie przyzna…a na moją odp. „Mi z rozwodem tak się nie spieszy i tak mamy rozdzielność majątkową”, zareagował: „nie mam zamiaru, że jak zacznę się z kimś spotykać, żebyś wymyślała zdrady i rozwód z orzeczeniem o winie.” Dla mnie nie jest to problem, bo ja bym nigdy wobec niego tak nie postąpiła – nawet gdyby kogoś miał…ale ok – boi się mnie i chce się czuć pewniej więc nie ma sprawy. Myślę tylko o tej jego potencjalnej dziewczynie – wpakuje się w koszmar, bo po rozmowie z Jarkiem nie zauważyłabyś w życiu, że jest z nim nie tak. Gada bardzo sensownie, logicznie, opowiada, dużo się śmieje, jest taki jak zwykle. Jak ktoś go nie zna, to nie zauważy…, ale kiedy brak jest spokoju i nadchodzi rzut – masakra. Zobaczymy co przyniesie czas. Mam nadzieję, że uda mi się to załatwić w miarę ugodowo i przede wszystkim szybko…i mam nadzieję, że zrobi tj. powiedział. Można jednak się wszystkiego się spodziewać. A , bardzo Ci dziękuję. Nawet nie wiesz jak bardzo mi pomagasz. Na początku będzie mi cholernie ciężko…,ale początki zawsze są trudne…przewróciłam się to poleżę, poleżę i WSTANĘ!!! :)

W głowie kluje się jakaś teoria, zdanie na temat tej dziewczyny. Niewiele o niej wiem. Bardzo niewiele…

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>