Czwartek, 08:20

Wczoraj na komunikator FB przyszła wiadomość od J.

Napisał „Aniu” ble, ble, ble…. itd

Najpierw była wiadomość do córki a teraz do mnie. Zna słabe ogniwa… To my

Pokazałam najpierw synowi a później córce. Spojrzeli na mnie. Nic nie mówiliśmy…

Co zrobiłaby stara „Ania”???

Na pewno byłaby wzruszona i poruszona, gotowa odpowiedzieć i uspokoić, ukoić i wrócić. Stara…

Hę, nawet nie wiem, czy ja, to już ta nowa, czy jeszcze ta stara?????

Nie odpowiedziałam na tę wiadomość.

Nie mam zamiaru

Pisze z profilu osoby, która pewnie też jest w szpitalu. To widać po oczach tej osoby. Jakiś pieprzony nacjonalista. Ma powstawiane na koncie zdjęcia mocno nacjonalistyczne. Jest kibolem słuchającym Popka.

Wczoraj usłyszałam od terapeuty, że mentalnie wciąż jestem jego żoną. Unieważnienie małżeństwa, plany rozwodowe, ale w głowie wciąż jestem jego żoną.

Nie zaprzeczyłam

We wtorek obejrzałam film „Zabiłam, aby żyć”. Bardzo mocny. O przemocy domowej. Zaszczuta żona musiała uciec się do zabójstwa, aby obronić własne życie. Pod koniec filmu się rozryczałam. Czułam wszystkie emocje, jakie targały bohaterką.
Też nie odchodziłam, pomimo agresji z jego strony. Godziłam się z przemocą fizyczną i psychiczną. Wystarczył jego uśmiech, jego zainteresowanie, nawet dobre chęci, abym znów czuła tę cholerną nadzieję na jego cudowną przemianę.
Też byłam odsunięta od znajomych, przyjaciół, rodziny.
Miałam dwie przyjaciółki, które wiedziały o wszystkim i znajomych, którzy starali się pomóc, ale byli tak wystraszeni jednym wystąpieniem J, że szybko zrezygnowali.
A kiedy już zdecydowałam o ucieczce, rozpadłam się. Wtedy często słyszałam „Musisz być silna dla dzieci”, „Zrób to dla dzieci”,
Tak jak tamta kobieta.

Napisał „Aniu” i uważa, że dam się nabrać na jego cudowna przemianę. Przez 15 lat małżeństwa nie używał tego imienia. Cudowna przemianą??? Hm, dobre…

Wczoraj B coś mówił o zmianie otoczenia, bo wszystko tu przypomina mi jego i to co przeszłam. Zamknęłam się we wspomnieniach.
Odpowiedziałam, że nic nie da to, że się przeniosę. W innym miejscu, gdziekolwiek bym była, w człowieku o podobnej do niego sylwetce będę widziała jego i będę się bała.
On siedzi w mojej głowie. Siedzi z obrazami przemocy, z zaciśniętymi od złości ustami i bólem bitego ciała. Z ogromnym strachem…

Głupia, naiwna, stara „Aniu”, której matka wpoiła chore zasady, że nie ważne jaki jest, jest: rodzicem, bratem, mężem. Że kocha, ale ty się za mało starasz… Jesteś niewdzięczna… Masz być dobra… Masz wracać, bo zdechniesz bez tej osoby, nie dasz sobie rady i wrócisz z podkulonym ogonem…

NIE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Nie zdechnę, nie wrócę, nie zginę!!!!!!!!!!!!

BĘDĘ ŻYĆ!!!!!!!!!!!!!!!

Ja wiem jakie jest życie z bezsensowną nadzieją. WIEM!!!!!!!!

Na miejscu tego faceta zaczęłabym się bać. On już obrał sobie następny cel. J wybierając sobie tego faceta do przesyłania wiadomości oskarży go o spisek. On będzie winny, że my nie odpowiadamy. On będzie moim kochankiem, który zabiera wiadomości „na pewno napisane do niego”. J już ma „winnego” i to może skończyć się nieciekawie.
Na miejscu lekarzy odseparowałabym tego faceta od J, inaczej będą kolejne ofiary…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>