Środa, 9:53

Po dzisiejszej sesji

Boli mnie głowa

On momentami kpił

Zbliżałam się do pewnej granicy

i nic już nie mogłam zrobić

Za tą granicą rozsypałabym się

a przecież muszę być mocna

muszę sobie radzić

usmiechać

spokojnie słuchać

na nic się nie skarżyć

gdzieś tam jest ta granica

delikatna i bardzo nęcąca

granica nicości

spokoju

rozpłynięcia się

tak bardzo mnie nęci

„killing me softly”

przejście na drugą stronę…

Co miałam mu powiedzieć???

Rozsypałam się

a z oczu potoczyły się łzy

ocierałam je szybko

Emocje są niepotrzebne

Po co mówić??

I tak nikt nie słucha…

 

 

Przypomniały mi się pewne sceny:

Ja i grupa młodzieży na pielgrzymce. Oczywiście W Częstochowie. Nie wytrzymałam i łzy popłynęły z oczu. Spojrzała  na mnie pani, która była z nami.
- Przecież tak nie można – skwitowała z dezaprobatą – są leki…
Powstrzymałam łzy. Nie mogę być histeryczką…

Wiadomość od mojej ciotki, że mama ma raka.
- To M nic ci nie mówiła?
- Nie, słyszę to po raz pierwszy. Ona woziła matkę po lekarzach, robili badania – mówię coraz ciszej, osuwając się po ścianie. Siedząc na podłodze łapię powietrze całymi haustami. Ciotka patrzy na mnie z góry.
- Widocznie nie chcieli cię martwić… Musisz być silna dla matki. Ona nic nie wie…
Nie mam nawet siły płakać. Patrzę przed siebie i czuję, jakby wszystko się skończyło. Wiem jedno, mam być silna i uśmiechnięta, żeby matka niczego się nie domyśliła.

Praca w szkole. „Jazda” z J. Zostałam wypuszczona rano do pracy. Na szyi pręgi po zaciśniętych palcach. Zasłaniam je apaszką. Roztrzęsiona wchodzę do budynku. Zaczyna się lekcja. Spokojnie zaczynam zajęcia. Sprawdzanie obecności… A w głowie ogromny strach i wieczorne sceny… W pracy opanowanie, uśmiech, spokojny głos… Mam być silna… Muszę być silna… Są przecież leki…

Moje dzieci…

Muszę być silna, aby one mogły być spokojne i szczęśliwe…

Wielki cień, który mnie pochłania…

A on się dziwi, dlaczego poddaję w wątpliwość jego słuchanie…

On mnie słucha…

Sorry, ale nie wierzę…

Po 45 minutach wyjdę…

On zrobi sobie kawkę, przecież jeszcze jej dziś nie pił…

O pełnej godzinie następny pacjent, albo załatwianie spraw formalnych – uzupełnianie dokumentów

Następny pacjent

Wizyta odnotowana

Ślad w dokumentach został

Sorry, killing me softly…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>