Środa, 10:11

Poranek w domu

Zamiast wyjeżdżać z domu rano, mogłam pospać do 9.

45 minut terapii snem

Wyspałam się

Zjadłam śniadanko

Pozmywałam naczynia

A za oknem – 4 stopnie i szadź na gałęziach.

Widok jak z bajki

Nie wiem, co B kombinuje. Czy nie może naprawdę, czy to kolejna prowokacja?

Wczoraj zrobiłam sobie mikołajki.  Dzieciaki swoje mają, więc ja zrobiłam sobie.

Kupiłam dwie śliczne sukienki z mojego ulubionego greywolfa. Była mikołajkowa promocja. Na drugą rzecz 50% zniżki. Dwie śliczne sukienki… Kto by pomyślał… Ja niegdysiejsza zwolenniczka spodni, dziś uwielbiam sukienki…

Wiem, mogłabym sama sobie uszyć. Sukienki są proste. Cały urok w tkaninie. Facet ze sklepu przyniósł mi z dziesięć sukienek a ja, jak królowa mówiłam, którą zostawić a która zostaje do przymiarki. No i wybrałam – dwie.

Wciąż sobie obiecuję, że wezmę się za szycie. Mamy tyle tkanin, ale… No właśnie, ale…

Hmmmm, wyspałam się…

Wczoraj, niespodziewanie, rozdarłam się na uczniów. Sama byłam zdziwiona siłą swojego głosu… A byłam mega wkurwiona. Moment wcześniej odebrałam wiadomość od B, że dziś go nie będzie. Poczułam się wystawiona do wiatru.
Najpierw mówi, że mogę się czuć tam bezpiecznie, mogę powiedzieć wszystko, mogę się złościć, itd a później sam niespodziewanie znika, przesyłając jakieś zdawkowe informacje. Zostawia mnie samą… Wiem, już słyszę jego pytanie: „A co ci to przypomina?” Wiem co mi to przypomina i strasznie mnie to złości. Najpierw obiecuje a później znika… No i wczoraj, kiedy te młode gamonie, którym można mówić tysiące razy, jak mają się zachowywać, wchodzą do klasy  jak do chlewa i zachowują się jak stado oszalałych baranów, znów wchodzili sposobem rozszalałego stada byków, nie wytrzymałam i jak najgłośniej wykrzyczałam co o tym myślę, i że nie pozwalam na takie zachowanie. Przycichli nagle, oniemiali. Patrzyli zdziwionym wzrokiem i słuchali. I ja też słuchałam swojego głosu, jakby pochodził od obcej kobiety, bo ja przecież nie krzyczę… Ja brzydzę się krzykiem… Czy aby na pewno?

No, ok. Szykuje się do wyjścia…

Dziś zakładam nową sukienkę :-) Czarną, z kolorowym, indyjskim nadrukiem :-) :-) :-)

***

15:49

Ok, zróbmy zestawienie „zgrzytnięć” z terapii. Coś, co powinnam mu powiedzieć, ale nie mówię. :-(

1. Początek terapii – otwartość w gabinecie, ale poza gabinetem „udajemy”, że się nie znamy. W gabinecie mówimy sobie na „ty”, ale poza gabinetem pan, pani. Zgrzytnięcie jak cholera. Akurat wtedy była na topie znajomość z okularnikiem. Okularnik też naszą znajomość przekształcił w „tajemnicę”. W zaciszu domu przytulanie, wspieranie, mówienie ciepłych słów, ale w zakładzie, przy ludziach, „pan”, „pani”.
I na terapii mam powtórzyć relację przerabianą z okularnikiem. Ogromne zaskoczenie, ale B nic nie mówię. Przystaję potulnie na jego warunki.

2. Badam teren i pytam B, jak sobie radzi z historiami usłyszanymi od pacjentów. Na terapii słyszy tyle smutnych, traumatycznych historii. Jestem ciekawa, jak sobie z nimi radzi. Odpowiada mi, polecając obejrzeć film o motylku, który ma wszystko w dupie. No, nieźle. To ja do gabinetu przychodzę z nadzieją, że ktoś będzie słuchał a tym czasem ten ktoś ma to wszystko w dupie!!!! Jaki jest sens przychodzenia i czy ja mu zaufam?! Pytanie retoryczne…
Następne historie opowiadam  z ogromną rezerwą i przeświadczeniem, że to i tak nie ma sensu.
Nie potrafię się przemóc w trudnych tematach i zaczynam milczeć a w głowie wciąż dudni głos, że on to wszystko ma i tak w dupie.  Więc racjonalizuję i wymyślam teorię „lustra” i mówienia o moich emocjach, sobie, w jego obecności. „Lustro terapeutyczne” – jak to nazwał.

3. Częste nieobecności. Zostawianie zaczętego tematu. Lepiej mi się pracuje, kiedy wiem, że za tydzień się spotkamy i będzie można omówić coś innego, albo będę próbować omówić. Więc próbuję, ale wciąż ten głos mówi, że on i tak ma to wszystko gdzieś, albo za tydzień go nie będzie.
Zostawia mnie samą a później pyta, czy to mi coś przypomina.

4. Jest facetem!!!!! Wiem, sama go wybrałam. Mam problem z postrzeganiem facetów i odbieraniem ich zachowania. Wchodząc w jakiekolwiek relacje z nimi próbuję „naprawić” relację z ojcem. Mam wbudowany pewien schemat postępowania, który zawsze kończy się fiaskiem, ale ja jestem uparta i wciąż go powtarzam.

Dziś terapii z nim nie było. Przeprowadziłam ją sama w domu :-/

Nie chcę krzyczeć… Kląć… Złościć się…

Chciałabym usiąść w gabinecie i spokojnie mu o tym powiedzieć. Bez tego poczucia, że i tak nie będzie słuchał…

 

****

No ….. i samochód wyzionął ducha. Czeka mnie wizyta u mechanika. W mordę!!!!! Zawsze pod górkę.

I teraz nastąpi wiele niecenzuralnych słów……………………………………………………………………………………………………………………………

……………………………………………………………………………………………………………………………………

…………………………………………………………………………………………………………………………………..

no ……………………………………………………………………………………………………………………………..

***

00:19

Oglądam film o Jaśku Meli

Samochód – podobno filtr paliwowy do wymiany. Przy niskich temperaturach woda, która wytraca się z benzyny zamarza na filtrze i pat – paliwo nie dociera tam, gdzie trzeba. Ergo sum – trzeba wymienić filtr paliwowy i ma być ok.

Następny dopust losu – piecyk gazowy zaczyna szwankować. Nie grzeje  wody jak trzeba i nie można się umyć.

Chyba zbliżają się święta, bo wszystko wali się na łeb na szyję. Wizyta z córką u ortodonty też musiała zostać przesunięta na późniejszy termin, bo nie mogłyśmy dojechać. Tym najmniej się martwię, bo wydatek 500 zł został przesunięty w czasie.

No cóż, święta za pasem i wydatków coraz więcej :-(

Drogi święty Mikołaju może tak zastrzyk gotówki i jakiegoś rycerza na białym koniu. Chociaż z tym rycerzem to może nie. Rezygnuję. Mam dość zakutych łbów…

 

2 thoughts on “Środa, 10:11

  1. Co do punktu drugiego, w którym kwestionujesz jego zaangażowanie w terapię, powiem Ci, że wystarczy zapoznać się z Karlem Jaspersem. Który pierwszy postawił twierdzenie, że ” Szczególnie istotne było przekonanie Jaspersa, że objawy (zwłaszcza psychozy) należy diagnozować na podstawie ich formy, a nie treści. Na przykład w diagnozowaniu halucynacji fakt doświadczania wrażeń wzrokowych przy braku wyjaśniających je bodźców zmysłowych (forma) jest ważniejszy od tego, co chory widzi (treść).” Miłego wieczoru.

    1. No i wszystko rozumiem :-/ A co wieczoru, to nie będzie miły – właśnie „zobaczyłam”, że zdechł mi samochód… :-( i znów czeka mnie wizyta u mechanika. W mordę :-(

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>