Niedziela, 10:17 – osiemnaste urodziny

Wczoraj syn skończył 18 lat.

Wszedł w formalną dorosłość.

Złożyłam mu życzenia. Kupiłam bukiet kwiatów i czekoladki. Uściskałam mocno.

Już 18 lat  kiedy jesteśmy razem. Przyszedł na świat 7 stycznia o godzinie 10:40, ważył 4450 g i mierzył 61 cm. To był czwartek. Urodził się przez cesarskie cięcie.
Ojciec, który deklarował swoją obecność przy porodzie, niestety, nie mógł wejść na salę, bo to była chirurgia.
Mały był przenoszony. Przechodziłam termin. Nie miałam bóli. Podczas badania usłyszałam: „Brudne wody” i „Sama nie da rady urodzić”.
Przeleżałam całą noc na patologii ciąży a rano zwieziono mnie na salę operacyjną.
O 10:40 wyjęto mi go z brzucha. Miał 8 punktów. Był niedotleniony. Przez cały dzień leżał w inkubatorze. Dostałam go dopiero w piątek, w południe i pierwszymi moimi słowami na jego widok były: „Boże jaki on brzydki”. Był duży i czerwony na twarzy. Tak powitałam mojego syna na tym świecie.
Siostrzenica, która zdążyła urodzić już dwóch chłopaków, pocieszyła mnie, że jest ładny, wypoczęty, nie musiał się przeciskać przez kanał rodny i nie ma w związku z tym zdeformowanej główki a jej mieli. Niewielkie to było dla mnie pocieszenie. Mały był duży i ciężki. Nie miałam siły wyciągać go z wózeczka dla noworodków. Pocięty brzuch bardzo bolał a nie przypominam sobie męża obok siebie. Może był…Podobno siedział pod drzwiami sali operacyjnej bardzo wystraszony i blady i dopytywał się pielęgniarek jak idzie operacja. Chyba mignął mi nawet kiedy wieziono mnie na salę poporodową. Może nawet informował mnie, że mały jest w inkubatorze. Może był obok mnie… Nie pamiętam… W pamięci zostały tylko te najgorsze chwile. A szkoda…

No dobra, wróćmy do Młodego. Wszedł w dorosłość. Jego zachłystywanie się dorosłością skwitowałam: „Dorosły będziesz wtedy, kiedy zaczniesz opłacać własne rachunki z pieniędzy zarobionych przez siebie”

Mój syn, ponad 1,80 m. Chłopisko o wielkich nerwach, niewyparzonym języku i dobrym sercu. Chłopię, które większość czasu spędza przed ekranem komputera, ale przyciśnięty potrafi posprzątać, ugotować, upiec ciasto. Dziecko, które przeszło przez traumatyczne sytuacje i było świadkiem scen, których nie powinien w życiu oglądać. Chłopak lubiany przez rówieśników i dorosłych. Przez dorosłych za uśmiech i poczucie humoru. To poczucie humoru rozwala także mnie. Chłopak, który potrafi słuchać bez jakiegokolwiek komentarza i dawania rad. Ma swoją paczkę przyjaciół i lubi do nich wychodzić. Nienawidzi chłopaków z zawodówki i innych półgłówków za ich głupotę i wredne zachowanie. Pali e-papierosy, ale nienawidzi wódki. Lubi za to dobre wino… Kiedy mnie nie ma bluzga jak szewc… Mój syn. Człowiek, któremu podarowałam życie …

Mała ma 15 lat.

Są wspaniali.

Wypełnili połowę mojego życia.

Tą dobrą połowę.

No, ok.

Co za oknem?

Bezchmurne, błękitne niebo i mróz. W nocy było – 20. Teraz, w dzień, -14. Wszyscy tak chcieli zimy i Ten w górze spełnił ich prośby – mamy zimę. Mroźną zimę. Jest troszeczkę śniegu i bardzo niskie temperatury.

Lecę do kuchni. Najpierw kawka a później jedzonko na obiad i ciasto dla Młodego. Wczorajsze ciasto szybko się skończyło. :-D

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>