Środa, 19:59 – In treatment

Dopiero usiadłam

Rano terapia

Później zawiozłam córkę do szkoły – robią jakiś projekt

Później wpadła znajoma.
Gadałyśmy o wszystkim i o niczym. Bardzo dobrze nam się gadało, oj dobrze.

Później wizyta u brata – wymienił mi spaloną żarówkę w samochodzie

A później pojechałam po córkę, która pojechała do koleżanki

Ufffff

Niedługo mój ulubiony serial na dwójce

Herbatka już zaparzona

Słodkie nic nierobienie

Uffff

Po terapii zostały w pamięci sytuacje, które niczym slajdy zaczęły się wyświetlać w mojej pamięci.

Irracjonalne, śmieszne, typowe dla terapii…

Powroty do dzieciństwa

Cały czas miałam opór, żeby wracać do tamtych czasów, ale te obrazy były takie wyraźne, tak mocno wryły się w moją pamięć.
B coś mówił. Nawet nie pamiętam, co.
Bardzo wyraźnie widziałam małą dziewczynkę, która utkwiła w strefie, która ja nazwałam „okiem cyklonu”. Złudne bezpieczeństwo, złudna cisza… Bardzo złudna…
Dookoła mnie działy się straszne rzeczy – alkoholizm ojca, bójki, ucieczki a ja na to patrzyłam…
Tylko i aż się przyglądałam.
- Ja nie byłam bita – powiedziałam – Ja patrzyłam. Dookoła mnie działy się te różne sytuacje… Uciekałam do ciotki, kiedy była bardzo źle. Pamiętam jak wpadałam do jej kuchni, stawałam pod ściana i nie mogłam nic mówić. Osuwałam się po ścianie i tylko patrzyłam… Nic nie mogłam mówić. Ciotka była przerażona. Coś do mnie mówiła a ja nie mogłam nic odpowiedzieć. – mówiłam cicho.

On coś powiedział…

Czułam się przyparta do muru

On coś mówił…

W głowie poczułam próżnie. Nie ogarniałam jej… Nie byłam w stanie.
Jakiś stan zawieszenia z jakimś durnym pytaniem „Dlaczego”. To pytanie wciąż wracało.  Tłukło się, jak echo.

Dlaczego? Dlaczego? Dlaczego?

On coś mówił…

Zapamiętałam słowa o rodzicach i o miłości…

Nie wiem, co to miłość

Nie wiem…

Szukałam jej, myliłam w życiu z innymi uczuciami i pozostawałam poobijana

Dlaczego? – wróciło pytanie

On coś mówił…

Nie ogarniałam tego

Totalna pustka

Próżnia

Była możliwość odbicia w inne tematy. Bardzo pociągające, na które mogłabym mówić godzinami

Nie chciałam

Ja nie chciałam. Żadnych tematów zastępczych. Erzaców. Nie!

Walczyłam sama ze sobą.

Z poczuciem wewnętrznego oporu

Buntowałam się przeciwko sobie

Przeciwko własnej niechęci

Mogłam wyjść

Mogłam nic nie mówić

Walczyłam sama ze sobą i dlatego to było takie irracjonalne, takie idiotyczne…

Nie, właściwie nie idiotyczne, ale bardzo nielogiczne, bezsensowne, niedorzeczne…

45 min minęło

Wyszłam bez słowa z gabinetu

Mała dziewczynka, której nikt nie chciał, której nikt nie poświęcał uwagi, nie chciał z nią rozmawiać, której miało nie być…

Której nikt nie przytulał i nie mówił, że ją kocha. Nikt nie dał jej poczucia bezpieczeństwa. Nie cieszył się z tego, że po prostu jest. Życie toczyło się dookoła niej. A ona była obserwatorem… Mała, przerażona dziewczynka, rezydentka oka cyklonu.

On powiedział, że gdyby ją ktoś bił, wtedy wiedziałaby, że ktoś się nią interesuje…

Drętwy środek, drętwe serce, które nic nie czuje, które boi się czuć.

Ona, która woli niszczyć siebie

Ja, która dotrwałam do obecnej chwili. Ja a w moim wnętrzu drętwa, mała dziewczynka

Kosmos, którego ja nie ogarniam

Terapia nie jest miłym i spokojnym spotkaniem

Dla mnie nie jest

Mimo wszystko to był dobry dzień

To był dobry dzień

Dobry

A na koniec aksamitny głos

Tak na temat 14 lutego

A właściwie każdego dnia

 

A „Lalaland” może i fajny. Może… Musical o podążaniu za swoimi marzeniami i zatracaniu się w osiąganiu celów i czy warto to robić. Film mógł mi się podobać. Mógłby, gdyby nie główny bohater mocno podobny do Okularnika. Ta sama fryzura, rysy twarzy, uśmiech, postura… Brrr
Jeżeli ktoś lubi mocno muzyczny i mocno roztańczony film może iść.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>