Sobota, 14:17 Niby piękna majówecka :-(

Zrobiłam przegląd samochodu i -171 zł w kieszeni mniej. Łoj…

Majówecka pod zdechłym Azorkiem, bo pogoda butelkowa :-(

W nocy śniła mi się znajoma. Organizowali koncert.
Jak zwykle przed czymś uciekałam.
Nie poszłam na koncert, ale stałam przed budynkiem, w którym miał się odbyć. Budynek był duży i wysoki. Szklane ściany pokazywały co działo się w środku. Widziałam cały koncert. Stałam na przeciwko, na wąskim chodniku. Byłam ubrana w długa białą suknię i miałam długie, ciemne włosy. Suknia była mocno dopasowana do ciała, z powłóczystym trenem, bez rękawów. Byłam taka piękna w tym śnie. Wiatr rozwiewał moje włosy i sprawiał, że tren sukni powiewał.
Byłam taka piękna…
I uciekałam
W momencie kiedy znajoma mnie dostrzegła i zaczęła iść w moją stronę, zaczęłam biec. Biegłam bardzo szybko. Bose stopy uderzały o chropawą powierzchnię chodnika…

Nie chciało mi się podnosić z łóżka. Godzina 10 a ja leniwie patrzyłam w okno i oceniałam pogodę. Brrr. Zimno, szaro i deszczowo.

Wciąż myślę o zapomnianym dzieciństwie…

Fragmenty, jakie wyłowiłam z niebytu wciąż nie są zachęcające, aby drążyć dalej :-(

Pamiętam mnóstwo zabawek, jakie miała siostrzenica. Byłam zazdrosna, że ja nie mam nic.
Siostra kupiła mi na odczepne małego, plastikowego misia.
Nie podobał mi się…
Weszłam po cichu na strych i zrobiłam misiowi „operację”. Pocięłam jego brzuszek i plastikowe łapki ostrym nożem. Szczątki schowałam w starych szmatach.

Inne wspomnienie – coś chciałam od swojej siostrzenicy a one nie chciała mi tego dać. Zła uderzyłam ją kamieniem. Ona z płaczem pobiegła do siostry. I zaczęła się gonitwa. Siostra wrzeszcząc i przeklinając biegła w moją stronę. Przerażona, schowałam się do letniej kuchni. Trzymałam drzwi ręką i strasznie się bałam. Chyba dostałam w skórę…

Inne wspomnienie z rowerkiem. Siostrzenica już umiała jeździć bez bocznych kółek. Siostra postanowiła nauczyć i mnie. Odkręcili jedno z bocznych kółek i kazali mi wsiąść na rowerek. Nie ujechałam daleko. Przewróciłam się. Siostra z pogardą powiedziała: „Ty z tą grubą dupą nigdy nie nauczysz się jeździć!!!”. Rozpłakałam się…

Kurwa, dobrze, że zapomniałam więcej historii z dzieciństwa. Bardzo dobrze!

Po obejrzeniu filmu „Chata” pomyślałam o mojej matce. Pomyślałam też, że nie warto już wracać do przeszłości i rozdrapywać przykrych historii. Jej było ciężko. Miała marzenia i pragnienia, które nigdy nie zostały spełnione. Nie umiała rozmawiać o swoich uczuciach i nie miała nikogo, kto o tym by z nią porozmawiał. Nie, nie współczuję jej, to nie to, chcę zrozumieć. Ja też bym tak się zachowywała… Czworo dzieci, bieda, brak wykształcenia, brak perspektyw, mąż, który pije… Jak ja bym się zachowywała? Przez moment byłam w takiej sytuacji… Tylko ja miałam dwoje dzieci i dach nad głową i pracę i wykształcenie… Może nie ułatwiła mi zdobycia wykształcenia, ale dała dach nad głową i nie zabierała wypłaty. Swoją wypłatę mogłam przeznaczyć na studia.
To było w niej dobre – nie zabierała moich pieniędzy, nie upominała się o nie. Nie dokładała, ale też nie chciała ode mnie.
Pamiętam łzy w jej oczach, kiedy pokazałam pierwsze piątki w indeksie.
I pamiętam jej sprzeciw na wiadomość o zamiarze zamążpójścia. Chciała mnie chronić…
Nie umiała inaczej komunikować swojej troski jak przez złość i krzyk.
Nikt jej tego nie nauczył. Nauczyli ją opieki nad młodszym rodzeństwem, dawanie sobie rady samej, ale nie wykształcili. Nie umiała pisać i czytać…
Porównuję ją ze sobą, ale przecież to porównanie jest bezsensowne. Ona nie umiała wyrwać się z przemocowego domu. Wykształcenie daje ogromną wolność i szersze patrzenie na wszystko. Mimo, że była moją matką, była diametralnie różna ode mnie. A ja wciąż nie chcę się pogodzić z jej innością. Patrzę przez swoje „okulary” na nią i wciąż krytykuję i wciąż chcę, żeby była idealna i taka, jaką sobie wymarzyłam.
Mamo to jest pora na Twoje odejście…
Dałaś mi życie
Wcale nie byłaś idealna
Byłaś sobą…

 

 

Na Filmboxe niezły film „Henry Pool powrócił”. Piszę i od czasu do czasu zerkam na ekran. Co może powiedzieć ateista na cuda, które się dzieją w nowo zakupionym domu. Ze ściany sączy się krew a „nawiedzone” starsze sąsiadki widzą twarz Jezusa. Osoby, które są chore, po dotknięciu ściany powracają do zdrowia. Główny bohater jest śmiertelnie chory…

 

 

***********23:48**************

I jeszcze jedno, za co jestem wdzięczna matce – to ona, pewnie niechcący, zaraziła mnie bakcylem oglądania spektakli. Zabierała mnie np. na „Podwieczorek przy mikrofonie”. Otworzyła mnie na „magię” przedstawień. Bilety dostawała z pracy i jak mówiła, wstyd jej było odmówić, więc jechała ze mną, bo męża się wstydziła…

 

Znaczenie mojego snu:
Budynek – Budynki są we śnie symbolem konstrukcji życia. Są to doświadczenia, percepcja zmysłowa, nieformalne zwyczaje i obyczaje. Budynki w snach mogą też odzwierciedlać Twój charakter, nadzieje i obawy, a także marzenia. Wysokie budynki oznaczają dążenie do sukcesu.

Suknia – W zależności od jej wartości: tęsknota za lepszymi warunkami również: ukrywanie czegoś; białą: będziesz dobrze przyjęta, podejmowana w towarzystwie; z trenem : miłe towarzystwo, małżeństwo osób w średnim wieku.

długie włosy: jesteś kochany i szanowany; czarne włosy: szczęście;

Kiedy śnisz, że uciekasz albo podejmujesz próbę ucieczki, dotyczy to Twoich obaw co do odpowiedzialności, a także uczuć i emocji.

I to by było na tyle. Idę spać…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>