Czwartek, 11:13

Jest dobrze

Kurwa, jest dobrze

Ta moja adwokatka to torpeda. Seksowna torpeda. Kompetentna do szpiku kości. JEST CUDOWNA!!! Warta każdego tysiąca, który będę jej płacić. BARDZO WARTA!

Dwie sprawy, które trwały w sumie 5 min.

Zablokowała wszystko pozwem rozwodowym, który wysłała wczoraj. Jest tak jak mówiła. Sprawa rozwodowa w sądzie okręgowym blokuje wszystkie inne sprawy. Reszta będzie się toczyć na wyższym szczeblu. Pani mecenas w zajebistych, czerwonych szpilkach i obcisłych bluzeczkach wie, co robi. Niska, drobna, ale seksowna… Gdybym była facetem zakochałbym się do szaleństwa, a faceci ślinią się na jej widok jak psy Pawłowa. Kocham panią, pani mecenas ♥

Wczoraj wizyta u mojego najważniejszego pracodawcy. Musiałam mu powiedzieć o moich planach rozwodowych w sadzie cywilnym. Powiedziałam o całej sytuacji, o nękaniu nas wiadomościami i durnymi pozwami i o tym, że rozwód jest jedyną, możliwą formą obrony przed jego pokręconymi pozwami. Boję się o pracę. Musiałam… I zrozumiał. Zna moją sytuację od początku, od planowania ucieczki. O pracę nie muszę się martwić. Przynajmniej z jego strony.

Kurwa, ale ja jestem szczęśliwa.

Poznałam w sądzie jego kuratorkę J. Okazała się w porządku. Pracuje w gminie i zajmuje się pomocą socjalną. Oferowała mi pomoc. „W razie czego… Proszę przyjść, coś poradzimy, pomożemy”. Podziękowałam. Jestem zbyt dumna, żeby korzystać z pomocy socjalnej. Nie umiem wyciągać ręki po socjalne pieniądze.

Jeszcze tylko opłacić do końca sąd biskupi i monitować w sprawie unieważnienia kościelnego. I czekać na odzew z sądu okręgowego.

Słono kosztuje wolność, ale ma niebiański smak. O TAK! MA NIEBIAŃSKI SMAK!

JESTEM SZCZĘŚLIWA!!!!!

***

22:12

No dobra, ochłonęłam.

To był dobry dzień. Zaczynał się w wielkich nerwach i niepewności, ale skończył się dobrze.

Zdarzyła się też pewna śmieszna i trochę żenująca sytuacja w sadzie.
Miałam trochę prześwitującą sukienkę, więc założyłam półhalkę. Część garderoby, która okazała się trochę za luźna. Nie bardzo się tym przejmowałam, myśląc, że nic się nie stanie. Halka wytrzymała dwie rozprawy, ale kiedy schodziłam po schodach, nikczemnie mnie zdradziła. Rozmawiając z panią mecenas poczułam, że coś zsuwa się po moich kolanach i plącze wokół łydek. O zgrozo! To ta nikczemna halka :-( Niewiele myśląc podciągnęłam zdrajczynię na swoje miejsce. Pani popatrzyła na mnie spod oka a ja wybuchnęłam niepohamowanym śmiechem. O kurcze! No nieźle!
- Sorry! Halka mi spadła! Już wszystko ok! – szybko wyjaśniałam, śmiejąc się jak głupia.
Byłoby kino, gdyby zdrajczyni spadła na sali rozpraw.
Na przyszłość mam nauczkę, żeby nie zakładać za dużych rzeczy.

Dziś dzień dziecka.
Bardzo ważny dzień. To dzięki dzieciom zmieniłam swoje życie. I dzięki dzieciom, a właściwie durnej dzisiejszej sprawie pospieszyłam swój pozew rozwodowy.
TAK. TO JEST KORZYŚĆ Z POWROTU DO SPRAWY Z J. Dostałam niezłego kopa, który zmotywował mnie do działania.

Opłaciłam sąd biskupi. Czekam na wiadomość, co dalej ze stwierdzeniem nieważności małżeństwa.

To był dobry dzień.