Poniedziałek, 21:36 Mój osobisty sukces :-)

Młody przywiózł:

- greckie wino (hmmm)

- prawdziwy ser feta (hmmmm)

- ikonę Matki Boskiej Częstochowskiej (??? 8-O ) – malutką ikonę, ręcznie robioną, z wklejanym w aureoli prawdziwym złotem – trzeba było jechać dwa tysiące kilometrów, żeby kupić obrazek Matki Boskiej Częstochowskiej, ło matko bosko.

- trzy magnesy na lodówkę – tez greckie :-D

- i grecki piasek, z plaży w Skiotos, błyszczący metalicznymi drobinkami; widać je zwłaszcza w słońcu. Małe, błyszczące drobinki kwarcu

- iiii metaxę!!! Myślałam, że metaxa to wino a tu niespodzianka. Metaxa to bardzo mocny alkohol.

Przyjechał pełen wspomnień – piękne miejsce, rówieśnicy… Wspaniałe wspomnienia… I dodał, że naprawdę tam wypoczął. Tam, ponad dwa tysiące kilometrów stąd. Daleko…

Wczoraj dzień z rodziną. Komunia.

Kurde, ja nie mam tematów do rozmowy. Nie gonię za bogactwem. Dzieci mam duże, więc tematy o problemach wychowawczych kilkulatków odpadają. Rozmowy o problemach wychowawczych nastolatków też odpadają – nie mam takich problemów. Dogaduję się ze swoimi bardzo dobrze. Nie mam problemów. Nie mam ciśnienia, by pokazywać, że jestem najmądrzejsza i jestem hersztem stada, bo u nas nie ma najważniejszego. W naszej trójce wszyscy jesteśmy ważni po równo. Nikogo nie prześladuję swoimi wymaganiami, więc nie mają się czym denerwować – ja zresztą też  nie mam czym się denerwować.  Więc siedziałam i słuchałam o problemach innych i ich próbach wychowywania wszystkich dookoła, co zwykle kończy się wielkim rozczarowaniem i poczuciem porażki. Ja tak nie mam! Hurrrrra Chociaż tematów do rozmów też nie mam!!! No i to zaowocowało szybszym wyjściem do domu. Plotki mnie nie pociągają, słuchanie cudzych wymądrzań mnie nudzi, a bogata nie będę, więc słuchanie o pogoni za bogactwem to totalna żenada.

Nasza trójka wyglądała bardzo fajnie. Dostałam zdjęcie z przyjęcia. Troje zadowolonych z siebie ludzi. Mój osobisty sukces ♥♥♥