Wtorek, 08:59

O pogodzeniu K z ojcem można pomarzyć.
Ojciec jest tak zapiekły w gniewie, że zaczynanie tematu K jest od razu początkiem ogromnych nerwów. M zsiniał i zaczął krzyczeć. Córka (którą niepotrzebnie wzięłam ze sobą) ze łzami w oczach zauważyła, że to jest jego syn, który szuka zgody, na co on zaczął wręcz krzyczeć, tłumacząc, że synem przestał już być a w ogóle to go wydziedziczy. On już syna nie ma!!!! Zdjęcia nawet nie wyjmowałam z torebki. Trudno. Majątki i chora duma przysłoniły wszystko a szkoda, bo w innym życiu ojciec mógłby być dumny z takiego syna.

Rozbolała mnie głowa. Szkoda mi było córki. Ona to bardzo przeżyła. Z płaczem mówiła, że nie rozumie M, że K jest taki wspaniały, że jeszcze nie spotkała tak dobrego człowieka.

Tak, to właśnie moja rodzina, gdzie wszystko jest postawione na głowie a chęć posiadania i przywiązania do rzeczy przysłania miłość do członków rodziny. Szkoda.

Nie pasuję do nich. Dla mnie ważniejsze jest być a nie mieć.