Sobota, 10:19 Rodzina

W domu

Dwa dni w Warszawie

Mogłam trochę pobyć z bratankiem i jego żoną, i z ich dzieckiem.

Poobserwować ich z boku

Wspaniała rodzina

Przy okazji naprawił mi maglownicę. Okazało się, że trzeba było dodać jeszcze jakąś zniszczoną część. Łączny koszt 1000 zł. Ok. Najważniejsze, że samochód zrobiony.

Jeszcze sprzęgło, tarcze hamulcowe tylne i… Kurde, zawsze coś…

Cieszę się, że syn i córka mogą zobaczyć, że są też fajni ojcowie, dbający o swoje dzieci, tak jak K o swojego synka. Po pracy leci do małego i bierze go na ręce. Pomaga w kąpieli, pomaga w karmieniu. Jest czuły i opiekuńczy. Jest taki, jakim jego ojciec nigdy nie był i nigdy nie będzie. Rozczula mnie ten widok. Łapie za serce i wyciska łzy. K jest wzorowym ojcem.
Najbardziej przylgnęła do niego E. W czwartek wieczorem poszła z nim na rolki. Była 23.30. On zmęczony, ale sam zagadał z nią o wyjściu. Jeździli do w pół do pierwszej w nocy. K powiedział, że porozmawiali sobie i to było widać po E. Widać to po jej zachowaniu. Rozluźniła się. Nawet kiedy w piątek zaczęliśmy rozmawiać o ojcu, nie płakała (tak najczęściej reaguje na jego temat).
Dobrze, że odnowiłam relacje z K. Bardzo dobrze. Dzieciaki widzą, jaki może być ojciec, zwłaszcza E. Widać to po niej. Jest nim zachwycona i wiem, że kiedy będzie miała problem, będzie do niego dzwonić i rozmawiać. On i jego żona zasypują ją prezentami a ona rozkwita.

Dobrze, że K oddzielił się od ojca a źle, że wyglądało to w taki sposób i jest wciąż powodem jego obwiniania się. Chłopak naprawdę znakomicie sobie radzi. Wyspecjalizował się w dziedzinie napraw Audi. Jest jednym z najlepszych w W-wie. Najlepszych i bardzo cenionych. Robił dwa razy analizę mechaniczną w TVN Turbo. Wystąpił w trzech odcinkach. K pęka z tego powodu z dumy.
Trudne dzieciństwo zostawiło na nim straszne piętno. Jest bardzo podobny do mnie. Radzimy sobie znakomicie, ale nie potrafimy zapomnieć o swoich zmorach z dzieciństwa. Nie dajemy sobie nawet szansy na wyrzucenie tego co złe. Zapiekliśmy to w sobie. Wiemy, że życie bez piętna jest łatwiejsze, ale ciągniemy je za sobą i wciąż do niego wracamy i jątrzymy i pozwalamy, żeby stary jad zatruwał nowe życie. Nieźle nas wytresowali… Niestety.

Jeśli wyzwolę się z demonów przeszłości nie wrócę do rodzeństwa, tak jak nie wróciłam do ojca. Przyszłam na jego pogrzeb i zachowywałam się jak obca kobieta, która jest na pogrzebie przypadkowo. Jedyne co czułam, to złość i niechęć. Byłam tam tylko z obowiązku.
Mam dość tej ostrożności, żeby nie poruszać tematów siostry u brata i na odwrót.
Wiedzieć jak się zachowywać i nie mówić tego, co mam do powiedzenia.
Jestem tym zmęczona.
Zmęczona ich nienawiścią.