Niedziela, 20:26 Leniwie

Wakacje rozleniwiają mnie swoim spokojem.

Dzisiaj spałam do 12 8-O .Jest dobrze i mega spokojnie.

Spokojnie mimo „jazdy” z bratem. I teraz dopiero doceniam swoje decyzje.  Oddzieliłam się od nich i nic nie muszę.
Rozmawiałam wczoraj z bratanicą. Teraz ona jest w „strefie 0′. Słuchałam jej rozedrganych od emocji słów. Uwikłania w niezdrową sytuację nie wie, co ma zrobić. Szarpie się pomiędzy „muszę” a „chcę”. „Muszę” zwycięża. A ja mogę jej wysłuchać, powiedzieć, że bardzo jej współczuję. Zadziwić się, że jest „zaimpregnowana” na pomysły typu „może lepiej, gdybyś się od nich wyprowadziła”, bo ona na razie jest „coś winna rodzicom” i „nie może ich zostawić samych”. Ja wiem, że może i to by było dla niej najlepsze, ale ona nie jest na to gotowa i woli się niszczyć, nawet o tym nie wiedząc.
A ja mogę po tej rozmowie wrócić do bezpiecznego i spokojnego domu. Zrobić pyszną kolację, obejrzeć niezły film i spać do 12  w dzień.

Naszej rozmowie przysłuchiwała się córka.
- I co byś powiedziała, gdybym ja taka była? – zapytałam w drodze do domu.
- W domu być mnie nie zobaczyła…
Na szczęście (dla siebie samej) jestem zupełnie inny niż moje rodzeństwo.

Wakacje. Wakacje. Wakacje!!!

Do wydatków na samochód musiałam w sobotę dodać jeszcze 260 zł. Okazało się, że pękła tuleja w lewym wahaczu i trzeba było jeszcze oddać auto pod geometrię kół.  No i jak na złość „poszedł” centralny zamek. Otwieram z kluczyka.
Był „ubaw” na stacji paliw. Musiałam zatankować a wlew był zablokowany. Musiałam zobaczyć w internecie jak dobrać się do wlewu bez użycia centralnego zamka. Niby prosto, ale w moim samochodzie urządzenie do zamykania klapki wlewu miało inny kształt i zamiast przycisku trzeba było pociągnąć za metalową linkę. Udało się!!! Wlew został uwolniony a ja mogłam zatankować!!! Jestem wielka!!!!
Wcześniej w akcie desperacji zadzwoniłam nawet do brata z prośbą o pomoc. I usłyszałam tylko wrzask, że jak on może mi pomóc z uciętym palcem (miał wypadek – uciął część palca piłą do drewna). Chodziło mi tylko o podpowiedź a usłyszałam wulgaryzmy i mnóstwo złości. Nie odpowiedziałam, ale wycofałam się z tej rozmowy. Niby go rozumiem. Rozumiem, że cierpi, ale lepiej było skończyć rozmowę. Poradziłam sobie sama.

Jak zwykle – ze wszystkim radzę sobie sama! Błogosławieństwo i przekleństwo w jednym, ale lubię to i doceniam.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>