Poniedziałek, 11:09. Horrory

No to zaczynamy kolejny tydzień :-D

Dzwoniłam wczoraj do B. Jeszcze czeka na wyniki…

Wieczorem Mała wybrała film do oglądania. Jest w wieku oglądania horrorów. Wybrała „Więźnia labiryntu”. Umościłyśmy się na łóżku. Ja zmęczona przysypiałam a ona oglądała z zainteresowaniem.
Męczył mnie scenariusz filmu. Grupa młodych chłopców jest uwięziona pomiędzy bardzo wysokimi skałami/ścianami. Ściany przesuwają się tworząc labirynty. Oni mają (chyba) się z tego labiryntu wydostać…
Przysnęłam…
Budzę się i widzę jak ściany zamykają w sobie żywych ludzi, jak olbrzymi pająk goni dwóch chłopców, uciekają… Sytuacja bez wyjścia… Resztka mojej świadomości napięta do granic możliwości…
Boję się.
Ściany napierają a oni walczą… Uciekają…
Przysypiam…
Do mojej świadomości wkrada się mocne uczucie zagrożenia i zamknięcia w klatce ścian/skał. Brakuje mi tchu. Chcę uciec i nie mogę. Ściany napierają. Z moich ust wydobywa się krzyk, ale zaraz… To nie krzyk. Nie mam siły krzyczeć i to poczucie zamknięcia i niemocy. Znam to uczucie. Skowyt nie ustępuje. Ktoś pochyla się nade mną. Uchylam szerzej oczy. To E.
- Co z tobą? Czemu jęczysz?
- Matko, nie mogę… Przysnęłam. Śniło mi się, że nie mogę uciec a ściany zamykają się wprost na mnie. Kurde, nie lubię takich filmów! Jak ty możesz je oglądać?
- Oglądam już drugą część! – E informuje mnie z satysfakcją
- Nie miałam siły nawet na pierwszą – informuję bełkotliwie i znów zasypiam.
Budzę się w środku nocy. Jest ciemno. E poszła do swojego pokoju. Koło ucha bzyczy jakiś upierdliwy komar. Klapię z rozmachem w sam środek własnego ucha i budzę się na dobre. Komara nie ma. Matko, ale noc.
Włączam lampkę nocną na najciemniejszy stopień. Resztka świadomości podpowiada mi, że komar poleci do tego światła i da mi święty spokój.
Pod kołdrą za gorąco, więc owijam się włochatym kocem i zasypiam. Komara nie słychać. Odpływam…

Tak, boję się zamkniętych przestrzeni a ten film obudził uśpione wspomnienia. Poczucie zamknięcia i niemocy. Fuck! Nienawidzę tego!
Pamiętam, że w wieku E też  namiętnie oglądałam horrory. Teraz wolę spokojny sen…

***

Kolejny wpis o naszym pobycie nad morzem: <<<tu>>>

4 thoughts on “Poniedziałek, 11:09. Horrory

Odpowiedz na „SeekerAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>