Poniedziałek, 21:26

Byłam tam, gdzie nie byłam ponad cztery lata…

Weszłyśmy na zarośnięte trawą i chwastami podwórze przez dziurę w siatce.

Mała nie chciała wchodzić.

W ogóle to pojechałyśmy na grzyby w tamte okolice. Chodziłyśmy i zbierałyśmy grzyby aż nagle trafiłyśmy w dziwne miejsce. Pomiędzy drzewami przeświecały białe ściany jakiegoś budynku. Chodziłyśmy obok i zbierałyśmy podgrzybki.
- Co to za budynek? – zapytałam córki.
- To taki domek znajomych…
Nie pozwoliłam dokończyć, bo nagle poznałam ten budynek. TO BYŁ NASZ DOM! Nasz dom!!! Trafiłyśmy na własne podwórko.
Wszystko takie dziwne, zarośnięte. Takie nie nasze. A jednak…
Powybijane okna. Drzwi zabite gwoździami. Z tyłu budynku uchylone okno.
Przyniosłam stary pustak i podstawiłam pod ścianę. Zajrzałyśmy do środka. Wewnątrz ogromny bałagan. Na parapecie leżał brudny ręcznik.
Ze ścian zaczęła złazić farba. A tak dbałam o te ściany! Na podłodze jakieś porozrzucane rzeczy.
Tak. Weszłyśmy do środka.
Najpierw mała a później ja. Że tak nie można? Że już tam nie mieszkamy? Ale mieszkałyśmy. Mamy mnóstwo wspomnień związanych z tym miejscem.

Chodziłyśmy po kolejnych pomieszczeniach.

Pokoik dzieci jest najlepiej zachowany. Kolorowe tapety z widokami przyrody i kolory na ścianach jakby były położone wczoraj.
Farba w dużym pokoju łuszczy się i odpada płatami.

Miedziane rurki powycinane ze ścian. Grzejniki pozabierane. Wyrwane z sufitów żyrandole razem z kawałkami kabli. Ludzie barbarzyńcy…

Kawał naszej historii. Moje i dzieci 15 lat.

Mała dziwiła się, że kuchnia taka mała, że łazienka też malutka… Kiedy uciekliśmy ona była mniejsza. Miała 11 lat. Dla niej wszystko wydawało się duże. Teraz wyrosła i wszystko wydaje się mniejsze.

Teraz to martwy dom.

W ogródku naprzeciwko domu owocowe drzewka. Jabłonka zaowocowała małymi, zdziczałymi jabłuszkami.

Przyjechałyśmy do teraźniejszego domu. Domu, w który tchnęłam nową duszę i który żyje dzięki nam. Dom, w którym jest ciepło. Tamten to przeszłość.

Dziś stanęłyśmy oko w oko z naszymi dawnymi strachami. Spojrzałyśmy w twarz przeszłości. Tam już nic dla nas nie ma. Nic. To już obce miejsce. Wszyscy troje już z niego wyrośliśmy.