Wtorek, 17:03

Wczoraj wizyta u rodzinnego i prośba o skierowanie na ponowną biopsję. Lekarka była oburzona bałaganem panującym w laboratorium. Pobrano cztery wycinki. Zniszczono jeden, a gdzie pozostałe trzy? Tego nie wie nikt. Badanie trzeba powtórzyć. Ona biadoliła nad moim bólem i dodała, że nie zgodziłaby się na ponowne badanie. Więc co mam robić?????
Napisałam wiadomość do znajomego lekarza z pytaniem, czy istnieje inny sposób badania, mniej inwazyjny, żeby stwierdzić, czy to jest rak czy nie. Odpowiedź brzmiała „nie”. Zmiana jest umiejscowiona w takim miejscu, że wyklucza inny sposób badania. Miałam pecha przy badaniu wycinka.

Denerwuję się. Szyja w miejscu pobierania wycinka boli już od kilku dni i nie wiem, czy to jest ból po biopsji, czy ból na tle nerwowym. Co dalej z ewentualnym leczeniem?

Czuję olbrzymią niepewność i zdenerwowanie.

Nasłuchałam się wczoraj od lekarki…