Czwartek, 22:03

„– Bo kobieta powinna poruszać się między facetami jak małpa po drzewach. Nie ma sensu wisieć wiecznie na jednej i tej samej gałęzi, bo to nudne i łapy od tego drętwieją. Ale każda małpa wie, że zanim puści się jednej gałęzi, to przedtem musi się chwycić innej. A ty się jednej puściłaś, drugiej nie złapałaś i widzisz, gdzie wylądowałaś? – Zakreśliła ręką krąg. – Zglebiłaś z fasonem!
– Matko święta! – Wiktoria nie mogła przestać się śmiać. – Skąd wam się te wszystkie mądrości biorą?”

Taki cytat…

Z książki „Histerie rodzinne” Izabeli Pietrzyk

 

***

W sobotę byłam na „Botoksie”. Mocny…

Dwa razy zhejtowali miejscowość w której mieszkam. Mała podpowiedź – podobno zrobiono tu USG, na którym nie zauważono, że to ciąża bliźniacza. No i wcale się nie zdziwiłam, po moich „wycinkach” nie dziwi nic.

W kinie obok siedziała B. I w pewnym momencie pomyślałam, że niedobrze, że ją zabrałam. Ona jest w trakcie leczenia a tu taki obraz polskiej służby zdrowia. Lekarze w krzywym zwierciadle. I na koniec scena przedstawiająca lek na depresję, który lekiem nie jest, bo jest typu placebo, ale dobrze zareklamowany i dobrze sprzedany „leczy”. Zarabia firma farmaceutyczna, która wypuściła lek. Budujące :-(