Wtorek, 10:21. Dziennik byczenia się ☺

Jestem w domu.

Właśnie skończyłam oglądać 10 odcinek „Diagnozy”. Super film a właściwie serial na TVNie z plejadą gwiazd: Ostaszewska, Woronowicz, Bohosiewicz, Zakościelny, Popławska, Konieczna, Czarnecki. Bardzo mi się podoba. Aktorzy wykreowali super realne postaci. Obejrzałam hurtem wszystkie odcinki a dziś wieczorem kolejny odcinek. Będę oglądać…

W sobotę pojechałam na spotkanie dla nowych ewangelizatorów. Nie wiem dlaczego zgodziłam się uczestniczyć w takich spotkaniach???? Chyba z ciekawości, a poza tym wykłady miał poprowadzić ksiądz, którego bardzo cenię za zaangażowanie. Taki pozytywnie zakręcony ewangelizator. Zadziwiają mnie tacy ludzie. Zadziwiają z powodu wiary w to, co robią i przekonania w siłę oddziaływania tego, co robią. To wszystko w magiczny sposób przekłada się na odbiorców. Dopaminka działa!!! Wychodzi się z takich spotkań bardzo energetycznie nafutrowanym i przekonanym, że wiarą można przenosić góry i zmieniać historię świata. Niestety, księdza nie było :-( , przysłał w zastępstwie swój marny falsyfikat. Mimo całego szacunku dla tej pani i jej zaangażowania, i wiary w to, co mówiła, to jednak nie było to, na co chciałam pojechałam.

Ale najbardziej zdziwiło mnie to, że w drodze do Ł. spotkałam dziewczynę, która …

Ale po kolei.

Umówiłam się ze znajomymi, że zabiorą mnie do Ł. Cztery baby w jednym samochodzie. Z tyłu, razem ze mną siedziała śliczna dziewczyna około 30-tki. I co się okazało??? Ta śliczna dziewczyna została pozostawiona przez męża i została z dwójką dzieci. Mąż odszedł do 25 latki! Ale ja nie o tym…
Dziewczyna była załamana po odejściu męża. Nadal jest. Minął rok od odejścia.Usłyszałam całą jej historię. Opowiadała bez zahamowań, otwarcie a nawet odpowiadała na wścibskie pytania dwóch pozostałych pań. Dlaczego???? Na to pytanie też otrzymałam odpowiedź. Jest w chrześcijańskim ruchu „Sychar -  wspólnota trudnych małżeństw”. Odnalazła się tam i jest tak euforyczna w stosunku do tego, co się tam dzieje, że nie mogłam wyjść ze zdziwienia. Jest nawet na etapie modlitwy za kochankę męża i usprawiedliwiania jej zachowania, bo los był dla niej okrutny (oczywiście dla kochanki – jest z trudnej rodziny). A A.???? Czy dla niej los nie był okrutny??? A ona ze śmiechem i ogniem w oczach opowiada o swojej sytuacji i o tym, że daje radę. Totalna euforia. Ucieczka??? Fizycznie nie może uciec od sytuacji, więc mentalnie i psychicznie ucieka i wypiera.
Przypadek, że ją spotkałam? Nie, w życiu nie ma przypadków. Na moje słowa, że ja tez borykam się z trudną sytuacją życiową, ale uczestniczę od czterech lat w terapii, aby sobie z nią poradzić, zaproponowała mi udziała w Sychar. Nic nie powiedziałam. Ja próbowałam w Kościele Domowym. A teraz Sychar??? Moje małżeństwo nie jest trudne. Mojego małżeństwa nie ma i nie chcę o niego walczyć, ale jej tego nie powiedziałam. Nie chciałam gasić tego ognia w jej oczach. Dopóki dopamina wylewa się uszami, trwa nadzieja. Ona wciąż kocha swojego męża. Wciąż na niego czeka. Jak Penelopa… Tylko on nie wypłynął do obcych krajów a podbija obcy, pociągający, jeszcze do końca niezbadany „ląd”, który po paru latach mu się znudzi i dalej będzie szukał wrażeń i odskoczni i wyruszy w nowe poszukiwania…
Dostałam zaproszenie na spotkanie w niedzielę.
Nie poszłam.
Nie chcę siedzieć i opowiadać o swoim trudnym małżeństwie, bo już go nie ma.
Do tanga trzeba dwojga. Jeżeli druga osoba nie chce, moje pozytywne nastawienie nie zmusi jej do zmiany zdania. A oszukiwać siebie samej już nie chcę. Wolę realne spojrzenie na życie.
Kurde, wciąż przed oczami mam śliczną buzię tej dziewczyny. I swoje myśli, kiedy opowiadała o dzieciach, miałam wrażenie, że jest szczęśliwą żoną i matką, aż do momentu, kiedy wybuchła bomba z wiadomością, że została pozostawiona przez męża. I ten Sychar…
Ja jestem jakaś inna ;-)

Hahahahaha właśnie leci w telewizji jakiś serialik, gdzie facet zdradza żonę z jakąś mega atrakcyjną trenerką fitness. Żonę oszukuje, że jest w pracy na delegacji a kochankę oszukuję, że jest singlem a kiedy ta się dowiedziała o żonie, mówi, że z żoną jest w separacji. Taką samą sytuację miała A.

Córcia zrobiła mi fajne hybrydy. „Wymusiła” na mnie zakup zestawu i wczoraj byłam jej królikiem doświadczalnym. Paznokcie wyglądają fajnie, chociaż na prawej dłoni lakier trochę się „skurczył” na paznokciach. Jak na pierwszy raz całkiem nieźle jej to wyszło.

4 thoughts on “Wtorek, 10:21. Dziennik byczenia się ☺

  1. Uwielbiam przybywać w towarzystwie tak pozytywnie naładowanych osób. Strasznie ładuje mnie to energetycznie.

    Miałam kiedyś przyjemność poznać równie pozytywnie naładowaną osóbkę mimo tragedii jaka ją spotkała. Czasem człowiek nie zdaje sobie sprawy skąd i dlaczego może czerpać siłę by inspirować innych.

    Pozdrawiam

  2. 1. Diagnoza – też mój serial :)… jedyny.
    2. Kościół potrafi dac kopa, dać pozytywna energię i pomaga w trudach życia – doświadczam tego wszystkiego na własnej skórze…
    3. Bardzo często ludzie, zwłaszcza kobiety majace problemy i nie umiejace sobie same z nimi poradzić, bardzo mocno angażując się fanatycznie w róznego rodzaju ruchy kościelne, tak naprawdę wypierają i uciekają psychicznie od problemów…I może to i dobrze? Bo co byłoby, gdyby były pozbawione pomocy? Sznur na szyję? Myślę, że kościół jest najlepszym kołem ratunkowym :)
    :)
    4. Nie mam córci, mam dwóch chłopaków :), paznokcie maluję sobie sama…Obecnie kolor Vintage z avon :D

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>