Piątek, 23:50 W terapi, bez terapii

W terapii, bez terapii…

Cały czas myślę nad środowym wpisem.

Wiem, że się powtarzam.

B powiedziałby, że sobie uświadomiłam, to co było tylko automatycznym zachowaniem. Skąd takie zachowanie u mnie i dlaczego? Ale czy samo uświadomienie wystarczy??? Czy  wpłynie na zmianę mojego zachowania, bo wiem, jakie jest jego źródło??? Po obserwacji samej siebie, wiem, że nie. Dalej będę postępować zachowawczo, dając sobie możliwość uniku i ucieczki. Dalej będę się bała mówić tego, co myślę a po głębszym rozeznaniu sytuacji dochodzę do wniosku, że powinnam to powiedzieć, ale nie… Bo odczuwam strach i lek przed opuszczeniem, przed agresywnym, karzącym zachowaniem… Ok, uświadomiłam to sobie!!! Tylko co to mi dało??? Na pewno momentalnie nie wpłynęło na zmianę mojego zachwiania. Ok, wiem, że inni nie muszą zachowywać się tak jak moja rodzina, ale zachowawczo zrobię unik…

Późno…

Zaraz kładę się spać.

Tydzień minął bardzo szybko.

Byłam świadkiem wielkiej hipokryzji. Tylko dlaczego wciąż to mnie zadziwia??? Ludzie nie są tacy, jakich widzimy. Mają maski. Opowiadają „swoją” historię, która w zderzeniu z „historią” innych niewiele ma wspólnych punktów. Może nie mieć ich wcale. Totalny kosmos. A mnie to wciąż wprawia w zdumienie…
Historia osoby poznana od strony rodziny i historia tej samej osoby opowiedziana ze strony grup, z którymi ta osoba przebywała: kościelnej i rówieśniczej. Totalny rozjazd. Hmmm, takie jest życie… Jesteśmy aktorami w teatrze, którym jest nasze życie. Gramy w melodramatach, komediach, tragediach, horrorach, opowieściach epickich, dekadenckich i futurystycznych. Wciąż gramy…

 

2 thoughts on “Piątek, 23:50 W terapi, bez terapii

  1. masz całkowitą rację – wszyscy najładamy dziś maski, bojąc sie zdemaskowania prawdxziwego „ja”twój terapeuta też. ja też. Pod tymi maskami ukrywamy wszystkie całe nasze bagaże doswiadczeń z dziecinstwa, wszystkie lęki,
    Te maski w pewien sposób pozwalaja nam chyba normalnie funkcjonować, pozwalaja na pewnego rodzaju asekuracje w stosunku do otoczenia.
    Czy to powoduje, że zyjemy w pełni, czy tylko mamy jakąś atrapę życia? Nie wiem, ale wiem, że maski pozwalaja żyć w miare normalnie.
    Nikt nie lubi krytyki, nikt nie lubi wytykania palcem, odsunięcia przez grupę, rodzinę, dlatego często nie ujawnia sie swoich prawdzxiwych myśli czy zachowań, by „nie wylecieć” z obiegu tych ludzi „ok”…

    B też ma maskę..założę się :)

    Pozdrawiam :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>