Czwartek, 07:46 Codzienność

Usnęłam wczoraj na kanapie w „opakowaniu”. Wymęczona przez gastroskopię nie miałam siły na wieczorne kąpiele.

W mojej pracy toczy się „gra o tron”. Zmieniają dyrektora i wygląda to dosłownie jak w filmie. Oczywiście nie ma fizycznie zabójstw, trucia i strącania do lochów. Wszystko toczy się w sposób „cywilizowany”, ale głowy lecą, tj. zajmowane posady, cieplutkie stanowiska i koneksje zawodowe. Niszczony jest nepotyzm a na jego miejsce powstaje drugi, świeży. Pod szyldem „idzie nowe, lepsze” kryje się stare, ale z nowymi twarzami.
Jak będzie? – dopytują ci, co mają najwięcej do stracenia. Dzięki bogu ja mogę na to patrzeć z boku, z przeświadczeniem, że mnie to nie dotyczy. Dalej będę robić swoje najlepiej jak będę potrafić. Tornado toczy się koło mnie. Idzie nowe!!! Ustrojowe!!!

A ranek powitał mnie deszczem…

Podrażniony przełyk wciąż boli.

W głowie wciąż słyszę strzępy wczorajszej terapeutycznej rozmowy. I zdanie: „Zobaczyłaby, jaką ma fajną córkę” – chodzi o matkę. Wydaje mi się, że ona wiedziała i widziała, że córka jej się udała. Chciała być ze mną do końca swoich dni. Nie oponowała, kiedy wywoziłam ją z domu, w krytycznym stanie, do siebie. Przepisanie domu też o czymś świadczyło. Nie umiała tego tylko wyartykułować, powiedzieć w taki sposób, który by mnie zadowolił. Była sobą a nie ucieleśnieniem moich marzeń o matce.
Przypomniałam sobie, że chyba do końca nie była ponuraczką. Zabierała mnie przecież na organizowane przez zakład pracy wyjazdy na kabarety a…no przecież, przecież śpiewała. Tak, śpiewała smętne kościelne pieśni. Krzyczałam wtedy, żeby przestała, bo czułam się jak na pogrzebie.

Moja matka…

Moja ciemna strona księżyca.

 

***

 

Jeszcze taki wtręt…

Patrząc na mojego bratanka i jego przepiękne ojcostwo nie mogę otrząsnąć się z myśli, że gdyby MC ( jego ojciec) nie był takim ciołkiem on nie stałby się takim wspaniałym ojcem. To taka reminiscencja po wczorajszym dniu. KC chce być przeciwieństwem ojca i jak do tej pory wychodzi mu to bardzo dobrze.

Tak, z każdego zła można wyprowadzić dobro. Oczywiście jeżeli tylko będziemy tego chcieć. Będziemy chcieć budować coś nowego i pozytywnego a nie zakopywać się w żalu i poczuciu krzywdy. Nasze życie może być piękne… Tylko trzeba wyjąć z serca te cholerne okruchy szkła po przeszłości.

 

***

 

22:49

No i obejrzałam „Atomic Blonde”. Najlepsze w filmie? MUZYKA! Króluje David Bowie, jest George Michael, a jakże, co prawda jedna piosenka, ale. Na drugim miejscu jest piękna fizycznie Charlize Theron w roli zimnej i wyrachowanej suki, wróć, agentki jej królewskiej mości. Jej postać jest nudna i przewidująca. Jest damskim Robocopem, niezniszczalnym i przebiegłym. Tam gdzie jest ona, tam jest krwawa masakra. Młóci panów jakby jej dłonie, ciało, nogi były z niezniszczalnej stali. Nie okazuje uczuć i bólu, pali papierosy jeden za drugim i pije wódkę „stolicznoj” z lodem szklankami.
Ogromnym zaskoczeniem było zobaczenie tytułowej bohaterki „Mumii” Sofia Boutella. I tu spojler – Jeszce nie widziałam w żadnym filmie tak ociekających erotyzmem scen seksu pomiędzy kobietami. Dwie piękne kobiety w scenie łóżkowej. Było ostro! Psssst! Łał, aż można się sparzyć. Charlize i Sofia w miłosnych uściskach.
Faceci są pokazani jako nieporadni, zagubieni i potrzebujący pomocy. James McAvoy to wstrętny mizogin, który myślał, że przechytrzy cwaną Charlize. Czy mu się udało? Tego już nie będę spojlerować.
Przyznam, że znudził mnie ten film… W pamięci pozostała mi przepiękna uroda Charlize i … niestety nic więcej. W skali  od 1 do 10 daję temu filmowi mocną 4, a za muzykę 9. Muzyka była obłędna.

A ta piosenka kończyła film

 

A to zdanie „Kinomaniaka”

 

Wtorek, 21:33 „Skillet” na ostro

 

Jedyne co widzę to
rozbite kawałki
Nie mogę tego ukrywać, jak tajemnicy
Nie mogę odwrócić wzroku
Od całego bólu na świecie, który stworzyliśmy

Codziennie potrzebujesz
Kamizelki kuloodpornej
By obronić się przed niespodziewanym
Czy jestem dziś bezpieczny?
Kiedy dołączam do wojen, które opłacamy!

Nasza przyszłość tu i teraz
Czas na odliczanie

Wykrzycz to, to wezwanie
Powstań w rewolucji
To nasz czas by wszystko zmienić
Powstań w rewolucji
Zjednoczmy się i walczmy o lepsze życie
Wszyscy razem
Wykrzyczmy to, to jest wezwanie, tej nocy powstaniemy

Powstaniemy
Tej nocy powstaniemy
Powstaniemy
Tej nocy powstaniemy

Jak granat
rzucony w huragan
Kręcąc się w chaosie
próbując uciec od płomieni
Wczorajszy dzień przeminął
Szybciej niż wybuch car bomby (patrz: wikipedia)

I kiedy blizny się goją
Ból przemija
Gdy nadzieja płonie, powstajemy z popiołów
Ciemność przemija
I światło oświetla nowy wspaniały dzień

Nasza przyszłość tu i teraz
Czas na odliczanie

Wykrzycz to, to wezwanie
Powstań w rewolucji
To nasz czas by wszystko zmienić
Powstań w rewolucji
Zjednoczmy się i walczmy o lepsze życie
Wszyscy razem
Wykrzyczmy to, to jest wezwanie, tej nocy powstaniemy

Powstaniemy
Tej nocy powstaniemy
Powstaniemy
Tej nocy powstaniemy

W świecie, który oszalał
W tak smutnym miejscu
Czasami wydaje się szalone
By walczyć o to, w co wierzymy
Ale nie możesz się poddać
Jeśli chcesz zatrzymać to, co kochasz
(Zatrzymać to, co kochasz)
(Zatrzymać to, co kochasz)
(Zatrzymać to, co kochasz)
(Zatrzymać to, co kochasz)
Nigdy się nie poddawaj, nie!

Powstań
Powstań w rewolucji
Powstań
Powstań w rewolucji

Wszyscy razem
Wykrzyczmy to, to jest wezwanie

Powstańmy
jakbyśmy byli żywi
Tej nocy powstaniemy
Stwórzmy lepsze życie
Tej nocy powstaniemy

Powstań, powstań, powstań w rewolucji
Powstań, powstań, powstań w rewolucji
Powstań

 

Stańmy do rewolucji o nasze życie

 

Terapeuta wstawił takiego mema

mem

Nie mogłam się powstrzymać, żeby nie skomentować go w taki sposób:

Jestem narodem
Jestem milionem twarzy zebranych razem, stworzonych dla podniesienia się
Jestem żołnierzem, nie poddam się
Wiara jest jak ogień, który nigdy do cna się nie wypali
(Kto zamierza powstać, kto zamierza walczyć?)
Głos niewysłuchanych
(Kto zamierza przerwać te łańcuchy i kłamstwa?)
Miłość jest odpowiedzią
Muszę mówić o tym, wierzyć w to, oto, jak się w środku czuję
Ja nie mogę, nie potrafię siedzieć tutaj cicho.

[Wstęp do Refrenu]
Możesz wziąć moje serce, możesz wziąć mój oddech
Kiedy wyrwiesz je z mojej zimnej, martwej piersi

[Refren]
Oto jak powstajemy
Mocni jak huragan, głośniejsi niż pociąg towarowy
Oto jak powstaniemy
Serce bije szybciej, zdaje się grzmieć
Magicznie, niezmiennie; nazwij mnie fanatykiem
To nasz świat, oni nigdy nie będą go mieć
Oto jak powstajemy
To nasz opór, nie możesz nas odeprzeć

[Zwrotka 2]
Hej, słyszysz mnie? Hej, słuchasz?
Spanie pośród cieni może być tworzeniem historii
Przejdź przez ogień, przejdź po wodzie
Zwykłeś być niewolnikiem, ale teraz jesteś pogromcą

[Wstęp do Refrenu]
Mogą wziąć moje serce, mogą wziąć mój oddech
Kiedy wyrwą je z mojej zimnej, martwej piersi

[Refren]
Oto jak powstajemy
Mocni jak huragan, głośniejsi niż pociąg towarowy
Oto jak powstajemy
Serce bije szybciej, zdaje się grzmieć
Magicznie, niezmiennie; nazwij mnie fanatykiem
To nasz świat, oni nigdy nie będą go mieć
Oto jak powstajemy
To nasz opór, nie możesz nas odeprzeć

W górę, w górę, w górę, w górę, w górę,
My powstajemy w górę, w górę, w górę, w górę, w górę
Głos niewysłuchanych
Podnosi się w górę, w górę, w górę, w górę, w górę
My powstajemy w górę, w górę, w górę, w górę, w górę
Miłość jest odpowiedzią
Podnosi się w górę, w górę, w górę, w górę, w górę
My powstajemy w górę, w górę, w górę, w górę, w górę
Miłość jest odpowiedzią
Oto jak powstajemy
To nasz opór, nie możesz nas odeprzeć

[Refren]
Oto jak powstajemy
Mocni jak huragan, głośniejsi niż pociąg towarowy
Oto jak powstajemy
Serce bije szybciej, zdaje się grzmieć
Magicznie, niezmiennie; nazwij mnie fanatykiem
To nasz świat, oni nigdy nie będą go mieć
Oto jak powstajemy
To nasz opór, nie możesz nas odeprzeć

I to tyle w tym temacie.

Ostro!!!

Skillet – chrześcijańska grupa rockowa, pochodząca z Memphis w stanie Tennessee w USA, utworzona w 1996 roku. Zespół składa się z 4 osób: John Cooper, Korey Cooper, Seth Morrison, Jen Ledger.

Wow! Chrześcijańska!!!! grupa rockowa. No, ładnie. Zamiast łagodnie śpiewać o Jezusie dają czadu!! Lubię to!

Lubię czasami sobie posłuchać takiej muzy. Bardzo! Nich krzyczą!!!!!

Niedziela, 09:49

Młody pojechał do Grecji. Na dwa tygodnie.

W piątek wzięłam zaświadczenie z przychodni. Zaświadczenie do sprawy rozwodowej.

Czuję ogromne zniechęcenie, pustkę, bolącą niechęć…

Byłam w miejscowości, w której kiedyś mieszkałam. Córka podsunęłam mi pomysł, żeby nasza sąsiadka była świadkiem w sprawie. To do niej wtedy uciekliśmy. U niej znaleźliśmy schronienie.
Nie chciałam tam jechać. Za dużo złych wspomnień. Za dużo bólu, ale…
Była zdziwiona naszą wizytą, i zgodziła się.
Jedna osoba więcej.

I tak to moje życie przeminęło…

Miało być takie wspaniałe. Taka wspaniała rodzina. Mąż, ja, dzieci. MIŁOŚĆ! Opieka. Dbanie, żeby nikomu niczego nie zabrakło. Siłaczka, która miała dać radę ze wszystkim składa broń. Z mojej perspektywy to przegrana a z perspektywy osoby nieuwikłanej w takie relacje jak moje (zdrowej) to krok do przodu. Dzieci z przemocowych domów mają na oczach „filtry”. Chcą zbawiać świat, pomagać innym. Dla nich to normalne, że mają być „do pomocy i opieki” a nienormalne jest oczekiwanie, że ktoś się nimi zaopiekuje.
Gubiłam się między tym, czego chciałam a tym „co powinnam robić”. Oczekiwałam od niego, że mnie pokocha i zaopiekuje się mną, że wszystkie dobre uczucia w nim znajdę, tylko muszę być cierpliwa i najpierw sama mu wszystko ofiarować. On, osoba po przejściach. On, osoba, której nikt nie kochał, syn alkoholika i ja osoba po przejściach, córka alkoholika, wzięli ślub… I co? Ano 15 lat płaczu, 15 lat niespełnienia i wzajemnych pretensji i jeszcze ta jego paskudna przyjaciółka SCHIZOFRENIA.  Osoby, które były niekochane od początku swojego istnienia mają zawsze trudności z okazywaniem uczuć. Ta miłość jest w nas, jest w nas idealny obraz, wykreowany przez naszą wyobraźnię, który niczym kryształ rozpryskuje się na tysiące kawałków w zetknięciu z realnym życiem. Dwa ptaki z połamanymi skrzydłami nigdy nie wzbiją się w powietrze. NIGDY! Pozytywne myślenie w takich przypadkach trzeba zastąpić realizmem. Niekochane osoby mają w sobie ogromny głód miłości – nie potrafią kochać samych siebie a przez to nie pokochają innych. Zawsze będzie czegoś brak. Uczuciowa pustynia…

No, taka prawda niestety boli.

Czego ja chcę?

Już niczego. Terapia powoli zdejmuje mi filtry. Pożegnałam ojca i matkę a teraz pora rozstać się z mężem.

Pewnie, że boli, bo jeszcze bym coś ponaprawiała, kogoś zbawiła, komuś uchyliła nieba i kimś bym się zaopiekowała, a tu… Dzieci już duże. Znajomi… A właśnie, jacy znajomi?

Wychodzę z domu a tam każdy pędzi za swoimi sprawami. Uśmiecham się więc, mówię, że wszystko ok. Jest super. Słucham… A później wracam do domu, gdzie czeka na mnie S.

S nigdy mnie nie opuści. Była ze mną od urodzenia i zostanie do śmierci.

Moja S. Moja Samotność

 

 

Piosenka pasuje jak ulał!

Po prostu przestań płakać!!!

Taka jest kolej rzeczy…