Czwartek, 21:48

Właśnie wróciliśmy

Byłam drugi raz na filmie „A Monster Calls”.  Tytuł polski, nieszczęśliwie przetłumaczony „7 minut po północy”. Kto tłumaczy te tytuły????

Zajebisty film

Oglądany po raz drugi zyskał więcej „smaczków”

Bardzo terapeutyczny. BARDZO!!!

Zryczałam się jak głupia.

Teraz oglądałam go z synem. Wcześniej była córka

Po raz trzeci pójdę sama

Nie daruje

Wart jest każdej minuty oglądania

Sobota, 22:03 – wszystko i nic

Poszłam z ciekawości na „Wszystko albo nic”. Poszłam bo Deląg, bo Żebrowski i…

No, fajnie

Kolejna polska komedia romantyczna (reumatyczna) a właściwie koprodukcja czesko-polska-jakaśtam.

Opowiastka o miłości, która czeka i zaskakuje w najbardziej nieoczekiwanym czasie i miejscu.

Dziewczyna ponad dwudziestoletnia, współwłaścicielka księgarni zakochuje się w bogatym handlowcu nieruchomościami. Wpada na niego parę razy gdzieś na mieście a w końcu on wchodzi do jej księgarni i kupuję najdroższą książkę. Po krótkiej znajomości idą do łóżka. Dziewczyna zachodzi w ciążę a on okazuje się zwykłą szują i ją zostawia. Ona zostaje z dwójką dzieci. Ma córkę z pierwszym partnerem, który też ją zostawił.
Na horyzoncie pojawia się rycerz na białym koniu a właściwie w białym kitlu – lekarz. Wybawia ją z opresji samotności. Pomaga przy dzieciach i kocha na zabój. Ona wybiera lekarza.

To tak w wielkim skrócie.

Trochę można się pośmiać. Przyjaciele głównej bohaterki to: on gej mający problem z partnerem, ona to kobieta uzależniona tematycznie od seksu (praktycznie też).

Film lekki i nie zmuszający do myślenia. Za to dający nadzieję, że nawet dziewczyna z dwójką dzieci znajdzie sobie dobrego partnera, który pokocha miłością bezwarunkową i dzieci i ową dziewczynę.

Ble, ble, ble

Żebrowski okazał się szują bez uczuć a Deląg wielkodusznym doktorem, altruistą, gotowym kochać i być ojcem nieswoich dzieci.

No, można iść, jak ktoś chce założyć różowe okulary i pomarzyć o cudownym życiu, które na niego czeka…

W skali od 1 do 10 daję mu 4.

Film dla naiwnych marzycieli :-/

a to piosenka z filmu:

I znów muzyka jest lepsza niż film a Farna jest tak gorąca, że można się poparzyć ;-) Pssssst. Matko, ale ona jest seksowna 8-O wymiata! Powinna zagrać główną rolę w tym filmie ;-)
W filmie słyszałam jeszcze jedną fajna piosenką, głos jakby Georga Michaela… no, nie wiem :-/

 

***

Mam zapalenie ucha. Boli jak cholera…

Atmosfera w pracy wciąż gęsta

Święta coraz bliżej…

Piosenka na czasie,

 

 

No, gdzie ta rewolucja???

 

A może do nieba?

 

 

Czwartek, 12:18

„Okienko”, czyli dwie lekcje wolne

Za oknem, grubymi płatami, pada śnieg.

Odsuwam się od wszystkich i wszystkiego.

Nowe doświadczenie

Pozwalam sobie na nie od jakiegoś czasu

Znajomi za mną nie tęsknią

Właśnie teraz można się przekonać, kto był prawdziwym przyjacielem, a kto był ciekawy mojego życia. Wytwarza się dookoła mnie próżnia. Mnóstwo wolnego miejsca, nikim nie zapełnionego.

Pytanie: to ja na siłę szukałam znajomości i na siłę wciskałam im swoje historie a oni z przyzwoitości słuchali?

Chyba tak…

Dawniej by mnie to niepokoiło a dziś… Czuję lekkie rozczarowanie, ale nic poza tym.

Teraz właśnie mogę się przekonać o sile „bliskich” znajomości i „przyjaźni”.

Każdy ma swoje życie i swoje sprawy

Odpocząć od wszystkiego: od historyjek: kto, z kim, i dlaczego,

Odpocząć od zdenerwowanych ludzi

Odpocząć od ludzkich zawiści i zazdrości, głupoty, plotek.

Tak właśnie robię

Jeszcze nie mam odwagi powiedzieć komuś w oczy, że jego postępowanie mi nie odpowiada.

 

Oglądałam film „Modlitwa z Bobiego”. Historia z późnych lat siedemdziesiątych i postrzeganie homoseksualizmu. Bobi pisał pamiętnik. Niektóre słowa mówiłam ja sama w czasach, gdy było mi bardzo ciężko. Słowa o „wpełzaniu pod kamień”, bo realne życie przerasta swoim ciężarem. On popełnia samobójstwo. Pozostaje bardzo religijna rodzina, która ze względu fundamentalistycznych chrześcijańskich  przekonań religijnych zniszczyła życie młodego i bardzo wartościowego chłopaka. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że przekonania religijne przesłoniły im trzeźwość myślenia. Warto obejrzeć!

Piątek, 09:03. Trochę o terapii i trochę o filmach

Piękny piatek

Słoneczny, mroźny (-17), piękny, zwłaszcza z okna cieplutkiego mieszkanka.

Kot, jak zwykle, nie dawał spać już od 6. Łaził, drapał, miałczał, drapał w szafę i w drzwi. Wypuszczony za dwie sekundy drapał w drzwi po drugiej stronie i darł pysk. Oddam sierściucha – myślałam wściekła, bo chciało mi się spać. Dziś dzień wolny a on nie pozwala na spanie. Teraz, kiedy już nie śpię, on usnął w najlepsze. Wredna menda!!!

Usunęłam środowy wpis z drugiego bloga. Pomyślałam, że za bardzo się tam odsłoniłam. Pomyślałam o wielu znajomych, którzy to czytają i może pomyślą o mnie negatywnie. Kiedy ja się tego pozbędę??? Myślenia o tym, co myślą inni. Paranoja.
W gabinecie też, kiedy B wkracza na tematy, że mogłabym być inaczej postrzegana a ja nie wiem, czy pozytywnie, czy negatywnie, włącza mi się lampka z napisem „jesteś zła” i „nie powinnaś tak robić i myśleć”. I gubię się. Bo wcześniej sytuacje tak przerabiane (kiedy byłam uległa i miła) dawały rezultaty, które mnie niszczyły i dawały władzę innym. A różne momenty, kiedy robiłam coś wbrew samej sobie, powodowały złość u osób, które chciały mnie wykorzystać i dawały mi wolność. Ergo sum – nie patrzeć na swoje „strachy” i robić tak jak pokazuje to „wyższe ego” (takiego zwrotu użył terapeuta).
Wyższe ego…
W takim razie to moje wyższe ego jest bardzo pociągające – zawsze każe mówić co się myśli, walczy o mnie w różnych stresujących sytuacjach, każe odmawiać, każe odpoczywać, więcej spać, dawać sobie więcej czasu, gna mnie do odkrywania nowych miejsc, patrzenia na piękno przyrody, bronienia siebie. Jest bardzo egoistyczne, ale też bardzo wolnościowe i ochraniające.
Dlaczego więc najczęściej je uciszam??? Spycham i uważam za coś odrażającego i zagrażającego?
W tamtym wpisie napisałam, że cieszy mnie udupianie wulgarnych uczniów i pomyślałam zaraz, że to bardzo niepedagogiczne, bardzo niezawodowe, że tak nie może napisać nauczyciel i że czyta to mnóstwo moich znajomych. Ale mnie naprawdę cieszy ich udupianie i pokazywanie jak małe i wredne móżdżki mają. Oni mogą się zachowywać wulgarnie i chamsko w stosunku do mnie a ja mogę radzić sobie na swój własny sposób.

Kiedy B mówi o tym, że wybrałam sobie zawód, który daje mi władzę nad innymi, kiedy mówi o mojej chęci kontroli, postrzegam to jako coś bardzo złego a przecież ta chęć kontroli pozwoliła mi i dzieciom przeżyć, kiedy byłam w związku. Kurde, nie wiem… To co kiedyś i niekiedy teraz postrzegam za dobre, mnie niszczyło a to co postrzegam za złe, pozwoliło mi wyjść z najgorszych opresji. I tu zaczynam się rozjeżdżać. Tracić grunt pod nogami a w gabinecie zaczyna mi się kręcić w głowie.

Jaskrawe słońce z okna nie pozawala mi pisać. Oślepia mnie. Idę na kawkę…

Wczoraj Mała wynalazła dwa filmy do oglądania. Mamy zablokowaną telewizję. Antena na dachu chyba jest zasypana i nie możemy nic oglądać.
Pierwszy film, bardzo podobny do „A monster calls” – „Zanim się obudzę” - prawie identyczny. Chłopiec, którego matka umarła na raka trzustki jest gnębiony przez potwora, który pojawia się kiedy mały zasypia. Dziecko trafia do kolejnych rodzin zastępczych, ale nigdzie nie zagrzewa dłużej miejsca. Dopiero w ostatniej rodzinie kobiecie, która się nim opiekuje, udaje się rozwikłać zagadkę jego koszmarów. I w tym filmie tez chodzi o nieprzepracowaną złość do matki. Potworem okazuje się zatrzymany w pamięci obraz wychudzonej matki o łysej głowie.

Drugi to „3096 dni”  „Wiedeń, marzec 1998. Dziesięcioletnia Natascha idzie do szkoły. W pewnym momencie tuż koło niej zatrzymuje się biały samochód. Kierowca, bezrobotny inżynier Wolfgang Priklopil, wciąga ją do środka i wywozi na obrzeża miasta, do swojego domu. Nie chce okupu – chce, aby dziewczynka stała się jego wyłączną własnością na zawsze. Pod garażem jest już przygotowana piwnica o wymiarach 2 na 3 metry. W tym pomieszczeniu Natascha spędzi kolejne 8 lat swojego życia.” Bardzo dobra gra aktorska dziewczyn odtwarzających rolę Nataschy. Swego czasu głośno było o tej sprawie.

Ok, kawa czeka…

Piątek, 23:48

Jak na zawołanie napisała do mnie znajoma.

Po wpisie na blogu ”

„Anula,Ty nie jesteś „po nic”, „niechciana”.Gdyby Twoja mama Naprawdę Cię nie chciała, nie byłoby Cię. A jesteś. I to cudnie, że jesteś. Na przekór wszystkim, którzy chcieli Cię unicestwić. A może właśnie dzięki nim jesteś? Może teraz pomyślisz:Mi co ty piepr…Może to co mówię wyda Ci się głupie,ale pomyśl, może właśnie dzięki tym wszystkim, którzy Cię tak okrutnie poranili, którzy chcieli Twojego niebytu, jesteś dziś tą wspaniałą, mądrą, cudownie ciepłą i ze wspaniałym uśmiechem Anulą? Może gdyby nie oni wszyscy dziś byłabyś głupią, pustą lalunią? Może nadętą krową? Może zadufaną w sobie zimną, wyrachowaną suką? Myślę, że ci wszyscy ludzie, te koszmary, które Ci zgotowali, ukształtowały Cię. Anula, wiem jak wielki ból nosisz w sobie, jak wiele masz ran, ale dostrzeż jaką wspaniałą kobietą dzięki temu jesteś. Szlifowanie diamentu trwało długo, bardzo długo, o wiele za długo, ale blask brylantu, który dzięki temu powstał, nie ma sobie równych. I Ty jesteś tym Brylantem
Podobno Bóg nie kładzie nam na barki ciężarów większych niż jesteśmy w stanie unieść. Tobie dał wyjątkowo duży ciężar, ale jestem pewna, że dobrze wiedział, że dasz radę go unieść, że nie zaprzepaścisz Jego planu wobec Ciebie. A Ty co? Nie tylko udźwignęłaś, ale i zrobiłaś z niego pożytek. Ten ogromny ciężar codziennie przekuwasz na dobro. Jestem pewna, że Ten tam na górze jest z Ciebie niesamowicie dumny. I wiedz, że wynagrodzi Ci to. On nie zostawia bez nagrody swoich Aniołów. Dobrze zapamiętaj te słowa, bo przyjdzie czas kiedy je wspomnisz.
I będzie to najszczęśliwszy czas w Twoim życiu. Tego jestem pewna ❤
Mi”

Oczywiście odpisałam „dzięki”

A ona:

„Nie masz dziękować, bo i nie masz za co. Przynajmniej mnie. Masz spojrzeć w lustro z zachwytem, zobaczyć w nim piękną, mądrą i wspaniałą kobietę, podnieść głowę wysoko do góry i powiedzieć głośno: Anula jesteś super babką, wszystko co najgorsze już za Tobą a teraz będzie już tylko lepiej.”

Wiem, że późno. Wiem, prawie północ

Na FB wstawiłam filmik z 2016 roku.

I poryczałam się (kurde chyba za często płaczę :-( )

To był dobry rok

Rok w nowym, bezpiecznym miejscu.

Wśród ludzi, których kocham

Wśród pięknych miejsc

Ze wspaniałymi przeżyciami kulturalnymi i muzycznymi

Dobry rok

Warto najpierw troszczyć się o siebie!

Teraz wiem, że wszystko zależy ode mnie

DOBRY ROK jutro dobiegnie do ostatniego dnia

Wejdę w 2017 rok

Przyjmę to, co mi przyniesie z otwartymi ramionami

A  dziś pora spać

A to piosenka z filmu, na który mam zamiar się wybrać