Moja kochana K.

Już wiem dlaczego K. nie może jeść i pić pożywienia z dużą ilością cukru. Lekarze stwierdzili u niej raka tarczycy. Menda nazywa się rak brodawkowy. Dziewczyna jest przerażona. Zaczęła wtedy do mnie mówić, coś zasygnalizowała, ale była tak przerażona, że nie kontynuowała tematu a ja paplałam o swoim crazy świecie.

Wczoraj z nią porozmawiałam przez telefon. K. ma się spotkać z jeszcze dwoma lekarzami i chirurgiem. Zbiera informacje i boi się operacji.Tarczyca jest usiana wieloma guzkami. Nie jest powiększona, nie wydziela nadmiaru czy niedoboru hormonów, wszystko jest ok, oprócz… Tego guzka (jednego z wielu), który lekarze nazwali rakiem brodawkowym. Lekarze doradzają usunięcie tarczycy, bo guz rośnie. Ona nie wie, co ma robić. Mówiła o bolesnej biopsji, o tym, że boi się operacji, bo słyszała wiele opinii i każda jest zła. Kobiety długo dochodziły do siebie, traciły głos, nie mogły ustawić dobrego poziomu hormonów. Powiedziałam K., że ja też przeszłam operację tarczycy z powody trzech ogromnych guzów. Tarczycę mam wyciętą. Po operacji nie było źle, oprócz normalnych sensacji dotyczących wybudzenia z narkozy i dyskomfortu dotyczącego dużej ilości rurek podłączonych do szyi, tzw. sączków. Szybko dochodziłam do siebie. Szybko wyszłam ze szpitala ( w domu zapanował chaos – dwoje małych dzieci i mąż ze schizofrenią – nie ogarniał sytuacji). Operację miałam w piątek a we wtorek byłam w domu. 10 lat po operacji i hormony są w porządku. Fizycznie też jest dobrze, czasami tylko odczuwam szew pooperacyjny – ciągnie. Mówiłam o tym wszystkim K., ale ona nasłuchała się tych negatywnych przykładów i wyolbrzymia swój strach. Decyzje podejmie sama.

A co do cukru? Duża ilość cukru w pożywieniu powoduje szybkie namnażanie się komórek rakowych. Tak jest przy opcji DUŻA ILOŚĆ a K. całkowicie chce wyeliminować cukier i produkty pszenne z jadłospisu. Szaleństwo i szok dla organizmu. Ona lubi zjeść od czasu do czasu czekoladkę, bakalie do musli, biały chleb. Myślę, że zamiast wyeliminować trzeba ograniczyć i wilk będzie syty i owca cała. Jeżeli coś jest za bardzo zabronione do tego się tęskni i tego pożąda. Po co mieć jeszcze jeden problem na głowie i płakać za czymś co się bardzo lubi a co jest zabronione. Powiedziałam to K.

Zapytałam ją dlaczego nie chciała mi o wszystkim powiedzieć wcześniej. O strachu trzeba mówić. Trzeba go oswoić i „sprzedać” innym, wtedy jest mniejszy i nie panoszy się tak bardzo. Wiem coś o tym. Strach rośnie w samotności i staje się ogromny i nie do przezwyciężenia.

Moja kochana K. ma ogromny problem.