Niedziela, 8:56

Ziiiiimno!

W piątek pożegnaliśmy maturzystów. Jeden z nich przyniósł mi mini storczyk.
- To dla pani – wręczył mi kwiat z nieśmiałym uśmiechem.
- Kiedyś pani mówiła, że lubi storczyki.
- Dziękuję i cieszę się, że miałam zaszczyt towarzyszyć ci przez 4 lata nauki.
Jestem z niego dumna. Inni też byli i na słowa podziękowań i przeprosin za „złe” chwile, cały czas odpowiadałam, że nie było takich chwil a ja jestem szczęśliwa, że mogłam im towarzyszyć przez te lata, które bardzo szybko minęły. Patrzyliśmy na siebie wilgotnymi oczami. Jeszcze tylko matury i polecą w świat.

Czas szybko leci… Bardzo szybko…

Dzieciaki jeszcze śpią.

Przecieka mi brodzik pod prysznicem. Po każdym kąpaniu ścieram mokrą plamę z płytek. Kupiłam pistolet do silikonu. Jakieś chińskie badziewie. Nie zdążyłam użyć a przy pierwszym naciśnięciu „spustu” ów spust się pogiął. Kurde, dla kogo oni to robią? Chciałam uszczelnić silikonem przeciekające miejsca i guzik, nic z tego. Wkurzyłam się niemiłosiernie. Zaczęłam bluzgać i ze złością rzuciłam pogiętym sprzętem o podłogę. Komicznie musiało to wyglądać, bo Młody zwijał się ze śmiechu. Zapytałam z czego się śmieje:
- Bo ty jak się złościsz to tak śmiesznie mówisz..
No, może i śmiesznie… Kabina jak przeciekała, tak przecieka. Przydałby się jakiś specjalista…

500+ już na koncie. Wczoraj z Małą pojechałyśmy na zakupy. Mogłam kupić małej bluzę – taką jak jej się spodobała a młodemu też parę rzeczy. Oczywiście on nie pojechał. Ma w nosie chodzenie po sklepach. Siedział w domu przed komputerem. W jednym z „ich” sklepów fajna promocja. Bluzy i kurtki w mocno obniżonych cenach. Mała wybrała, ale jemu musiałam wysyłać zdjęcia przez messengera (dobrze, że są takie zdobycze elektroniki) i pytać, czy może być. W sumie wyszliśmy z galerii handlowej z dwiema bluzami dla Młodej i bluzą i tiszertami  dla Młodego. Podobały mu się w domu. Zadowoleni i on i ona. Dobrze, że są te dodatkowe pieniądze, będzie na ubrania i ich potrzeby a mnie nie obciąży.
W ogóle miałam taki dalekosiężny plan z tymi pieniędzmi, aby odkładać je na ich studia. Mała ma 15 lat a więc trochę bym odłożyła. Nie pomyślałam, tylko o tym, że Młody kończy 18 lat w styczniu przyszłego roku, a więc sorry Winetu, biznesu nie będzie, ale dobre i to co dostanę.

Ok, lecę do kuchni. Zrobię sobie kawkę i  jakieś ciasto na dziś. Kurde, żeby tylko było cieplej :-(

***

W czwartek kolega z pracy zapytał:
- Zrobiłaś już porządek z tamtymi rzeczami?
- …
- No wiesz, rozwód?
- Nie.
- A dlaczego?
- Bo nie mam pieniędzy. W kościele kosztuje 1800 zł a w sądzie 600.
- Ale mogłabyś myśleć o przyszłości z kimś – i spojrzenie w moją stronę.
- A co ty myślisz, że rozwód to magiczna furtka, za którą ustawiła się kolejka absztyfikantów. Wystarczy ją otworzyć i już będą lecieć jak ćmy do światła? – odpowiedziałam zaczepnie.
- No, życie można ułożyć i bez rozwodu…
- Ale ja swoje życie już ułożyłam. Mam to, czego chciałam najbardziej, czyli święty spokój a do facetów mnie nie ciągnie. Wystarczył mi ten, który był…
- No wiesz…

Tak, wiem. Obecnego spokoju nie oddałabym za nic a z facetami wiadomo, jak z toytoyami – albo zajęci, albo zasrani :-? Innych nie widzę…

 

Nie zdążyłam – sobota.

Nie zdążyłam z przeprowadzką.

Nie pojechałam na zjazd.

Właśnie się obudziłam.

Włączyłam Zet Chilli Soul i słucham… i piszę.

Wczoraj do późnej nocy w Domu. Dobrze, że odmówiłam przewoźnikowi, bo wczoraj miałam tylko dokończyć kuchnię a okazało się, że utknęłam w korytarzyku. Posprzątałam łazienkę i chciałam wyjąć kratkę wentylacyjną, aby ją umyć. Przy wyjmowaniu poleciało kawał tynku i zrobiła się olbrzymia dziura. Okazało się, że ktoś zrobił prowizorkę, która służyła bardzo długo, pod warunkiem, że kratki się nie wyjmowało. Super! Ja wyjęłam i mam dziurę. :-(

Korytarzyk łączący pokój, łazienkę i kuchnię – stara farba zaczęła odchodzić wielkimi płatami. Musiałam ją zdrapać do końca. Nowa robota. Dziś stary, sypiący się tynk muszę pomalować unigruntem. Zwiąże starą strukturę i będzie można naciągnąć gips. Niezły gips z tym remontem. Nie mam siły. Bolą mnie ręce. A miałam tylko domalować kuchnię. A i w łazience leci sedes, tj. zbiornik na wodę. Ja zwariuję!!!

Dyrektor z wielkim bólem odpowiedział, że może mnie zwolnić z czynszu z dwóch miesięcy. Prosiłam o zwolnienie z czynszu adekwatnie do poniesionych kosztów. Podobno i tak dużo dla mnie zrobił. Załatwił mi hydraulikę i elektrykę. Obcemu by tak „nie poszedł na rękę”. Fajnie wiedzieć :-( .

Młody pomógł w wywiezieniu śmieci. Rwał się do skręcania mebli, ale poległ na biurku. Udało mu się skręcić stolik kawowy. Dobre i to.

Bolą mnie ręce, pieką mnie oczy i są czerwone. Jestem mega zmęczona, ale zaraz jadę do Domu – jest jeszcze sporo rzeczy do zrobienia. Musze dokupić farbę do łazienki i tego łącznika i kratki wentylacyjne. Masę szpachlową. Jest jeszcze dużo roboty.