Poniedziałek, 22:25

Kurde, nie rozumiem mężczyzn

Dlaczego myślą, że kobiety powinny być uległe i zgadzać się z każdym ich zdaniem… Chociaż, właściwie chodzi o to samo.

Kolega z pracy zaczął się wpraszać do mnie, przy wszystkich, na herbatę z prądem. Robił to dość obcesowo. Oczywiście ja się uśmiechałam i wyłapywałam spojrzenia miejscowych plotkarek.
Tego samego dnia syn szedł do tego kolegi na korki, więc niewiele myśląc zaopatrzyłam młodego we flaszkę i poprosiłam o przekazanie a sama pojechałam na kawę do koleżanki…

Ale był dym!! Ło matko!

Dostałam sms-a, że on czuje się urażony, że on alkoholu nie przyjmuje a w ogóle to koniec z korkami!

Znów uraziłam samca alfa!

Najbardziej mi żal tych „korków” dla dzieci. Młody dzięki nim ma 4 na półrocze. Nie wiem o co chodzi?? Za korki płaciłam a nie sądzę, żeby poszło o ten nieszczęsny alkohol. Kolega ma żonę a ja też nie jestem panną i herbatki u mnie wyglądałby co najmniej jednoznacznie. Plotki są mi niepotrzebne.

Kolega przestał się odzywać a jak już się odezwał, to z jego ust popłynęły same oskarżenia. Poradziłam, żebyśmy rozmowę odłożyli na później, bo ja powiem coś w złości, czego nie da się później odkręcić… Oczywiście powiedziałam też, że nie chce nikogo innego do korepetycji. Kiedy ochłonęłam pomyślałam, że czas najwyższy szukać kogoś dla dzieci. Dobrze się stało a ja nie będę się przed nim płaszczyć jak przed okularnikiem. Już nie. On nie jest jedyny.

Dziś kolegi w pracy nie widziałam

Jutro zobaczymy

Co jest z tymi facetami? Czy wszystko musi mieć podteksty seksualne????

Nie ma damsko-męskiej przyjaźni. No, nie ma

Środa, 9:44

No i po…

Dreptanie w miejscu

Dawałam sobie czas i chrzaniłam o głupotach

Nieistotnych rzeczach

O rozwiezionych dzieciach i samotnym, spokojnym sylwestrze.

O tym, że uczniowie zamiast serduszek (tak rysowali kiedyś na samochodzie, na śniegu ) rysują coś zupełnie przeciwnego.
No, tak… Zbliża się półrocze a że ja w tym roku nie jestem wspierająca dla nich, więc rysują penisy. Miałam duży okaz narysowany na dachu i tylnej szybie. Syn się wkurzył a ja, dziwne, ale nie zrobiło to na mnie większego wrażenia. Oczywiście, starałam się usunąć zamarznięty śnieg z dachu razem z rysunkiem, ale  złości nie czułam. Zrobiłam nawet ogromny wytrysk a później napisałam dużymi literami XD. Ich prawo pokazywać swoje emocje a moim prawem będzie ich udupić na półrocze za ogromne lenistwo i lekceważenie przedmiotu a przede wszystkim mnie. Oni mają swoją satysfakcję a ja swoją… Ing i jang… Jest równowaga… :-D

Sesja na luzie

Tylko kiedy się kończyła poczułam ogromny żal, że już koniec a ja tylko wyglądam zza muru, który zbudowałam. Solidnego muru…

Ale na razie czuję ogromny strach, panikę… Czuję ogromną próżnię, pustkę, coś nieokreślonego, ale bardzo wielkiego, jakąś przepaść widzianą ze zbocza ogromnej góry. Nie widać nawet dna …
Boję się rozpadania na kawałki i uczucia rozjeżdżania się…
Przez moment zaczęło mi się kręcić w głowie. Łapałam powietrze i widziałam wręcz tę przepaść. Czarną, wciągającą próżnię. Niebyt. Cienki lód, kruszący się pod nogami a tam… Nie wiem, płytko, czy głęboko, bezpiecznie czy czarna, oblepiająca usta woda, wdzierająca się do płuc. Nie wiem… I na razie nie chcę sprawdzać. Na razie za bardzo się boję. A co jak ta otchłań mnie pochłonie???

Oczywiście były dywagacje nad tym kogo chronię przed swoją złością… Mówił, że chronię jego… Tak, ma rację…

Bardzo często słyszę to zdanie. Otwiera mi furtkę do okazania emocji, którą ja szybko i głośno zamykam. Mam być miła… Łatwo się mówi i pisze o tym, co będę robić, jak się będę zachowywać, co powiem, ale w gabinecie pozostaje milczenie i uśmiech…

45 minut uciekło bardzo szybko

Dwa tygodnie wolnego

Za tydzień terapii nie będzie.

Wczoraj znajoma zapytała mnie czy chcę przyjść na koncert. Za free. Ja i córka. Nie chciało mi się. To będzie piątek. Chciałabym posiedzieć w domu. Nie wiedziałam co odpowiedzieć. Może moja odmowa ją urazi… Kurde… Zdobyłam się na odwagę i napisałam, że mam inne plany. Hahahahaha, inne plany! Siedzenie z ciepłą herbatą przed telewizorem… W zacisznym ciepełku. POWIEDZIAŁAM NIE! I nie było końca świata! Ona odpisała, że ok, tak tylko pomyślała, bo zaproszona osoba dobrze śpiewa… Najważniejsze, że świat się nie skończył, kiedy powiedziałam „nie”. Rozedrganą, pełną obaw siebie gdzieś zostawiam. Trudno mi to idzie.



Czwartek, 13:19

Przerwę świąteczną uważam za otwartą!!!!

Młodzież pięknie wystąpiła w apelu. Dali z siebie 1000%. Pięknie nauczyli się ról..

Chór pięknie zaśpiewał  piosenki bożonarodzeniowe. Nie było typowych kolęd. Była piosenka Perfektu

a póżniej

i na końcu

Uczniowie wspaniale mówili swoje kwestie…

Sukces ♥

 

 

Wczoraj sesja była…

Drepczę w miejscu

Próbuję oswoić to czego nie umiem wypowiedzieć, czemu nie chcę nadać nazwy, co najlepiej zamknęłabym na siedem spustów…

Cisza…

Dreptanie w miejscu

Najlepiej nic nie mówić

Uśmiechać się

A kiedy jest blisko, wycofać się i dalej milczeć

Taka była wczorajsza sesja…

 

Dziś piękny dzień

Piękny, bo słoneczny.

 

Nie chodziłam po klasach na wigilie. Powystawiałam stopnie w dzienniku.
Do mnie, do klasy przyszli dwaj uczniowie z opłatkiem i to tacy, po których najmniej się tego spodziewałam. Łamałam się tym opłatkiem z nimi ze łzami w oczach. Uściskałam ich i podziękowałam za pamięć. Jeden z nich powiedział:
- Wie pani, to już nasza ostania wigilia. Może już więcej się nie spotkamy.
Przypomniał mi się ojciec, który wyciągał rękę z opłatkiem ze słowami „Daj nam Boże za rok doczekać”.
Tak się na nich złoszczę, czasami krzyczę a tu oni przychodzą do mnie z opłatkiem. Pamiętają… Zależy im, żeby ze mną się podzielić. Rozwalili mnie totalnie…

 

No i siedzę i piszę, co dzisiaj i ryczę jak głupia…

Chyba polecę na kije…

 

A i jeszcze coś mi zostało w pamięci. Znajoma przyszła z gratulacjami i pytaniem: „Chyba masz kogoś?”. Odpowiedziałam jak zwykle ze śmiechem „Tak, mam!”.
Mam dwoje dzieci i powoli odnajduję siebie.
A to, że fajnie się teraz ubieram i dbam o siebie to wynik tego, że coraz bardziej zaczynam lubić… siebie.
Mam siebie i to jest mój najlepszy towarzysz ♥

***

Dłuuuugi marsz z kijami

Myślałam nad tym, co dzieje się na terapii i dlaczego jej nie kończę.

W sytuacjach kiedy powinnam siebie bronić ja milczę, albo wybucham płaczem. Złoszczę się, ale przepraszam i uśmiecham, chociaż wcale nie jest mi do śmiechu. Tego chciałabym się oduczyć. Oduczyć się bycia potulną niemową. Taką słabą i układną dziewczynką, która ślepo wykonuje polecenia i zachcianki innych.
Tak, jest we mnie dużo złości.
Tak, czuję ogromną złość. Złość, która mnie zalewa i nie pozwala normalnie żyć. Odbiera jasność myślenia i każe myśleć, że wszyscy chcą mnie skrzywdzić, więc muszę być potulna i miła, wtedy przeżyję.
Pojechane myślenie…
Nie wiem, co to spokojne i zrównoważone życie.
Życie bez strachu o spokojne jutro.
W nowym domu uczę się tego od roku.
Na terapii chciałabym zniszczyć te barierę…
Chcę żyć bez obawy o życie…

Chcę mieć dobre życie
Życie bez strachu

Poniedziałek, 10:06

Wieczorem zadzwoniłam do znajomej.

I dowiedziałam się, że jej córka została dotkliwie pogryziona przez psa. Jakieś wielkie bydle rzuciło się na nią i jej małego pieska, którego wyprowadziła na spacer. Dziewczyna jest bardzo wystraszona. Bardzo przeżyła całe zdarzenie. Ma pogryzione ręce, rany na uchu. Jej piesek nie przeżył spotkania z „bezpańskim” psem. Gdyby nie przypadkowy przechodzień, wilczur mógł zagryźć również ją. Do wilczura nikt nie chce się przyznać. Nie wiadomo, czy był szczepiony. Dobrze utrzymany pies bez właściciela?!
A najdziwniejsza jest reakcja policji i gminy. Spychologia na całego. Pies odłowiony, zagrożenia nie ma, ale też nie ma reakcji na zdarzenie. Policja nie przesłuchała nikogo z okolicznych mieszkańców na wypadek zdarzenia, zgłoszenie zaczęło „dziwną” wędrówkę po komisariacie i nikt nie wie, gdzie jest, do kogo powędrowało a pogryzione dziecko cierpi nie tylko fizycznie, ale też przeżyło ogromną traumę, która pozostanie w niej na bardzo długo.  Głośno krzyczy się o prawach zwierząt a prawa ludzi do bezpiecznego życia???
Na wsi jest mnóstwo posesji z otwartymi bramami, z których wybiegają „radosne” pieski i bezceremonialnie,  z wielkim ujadaniem biegną do nogi przechodzącego. To nie jest przyjemne!

Władza, która ma nas bronić, ma nas w nosie, bo co? Bo takie zdarzenia są mało ważne? A dziewczyna, która cierpi od pogryzień?

Znajoma jest mocno wkurwiona. Mówi, że nie podaruje. Boję się, że wszystko skończy się jak w moim przypadku, czyli niczym.

****

Szalony ten dzień. Szalony i bardzo nerwowy.

Powiedziałam koleżance, że dziekan był zdziwiony moją prośbą. Że powiedział, że ona doskonale sobie poradzi sama i tak na 80% nikogo nie może dać na wycieczkę. Ona zrobiła wielkie oczy. „Pocieszyłam” ją, że może te 20% to ktoś do wsparcia.

Zawiesił mi się komputer. Skończyła się licencja antywirusowa. Nic nie mogłam zrobić. Zwróciłam się więc o pomoc do przełożonego. Wbiłam się w jakąś rozmowę, bo „nie widzieli” mnie. Powiedziałam o problemie a tamten rzucił jakiś nieśmieszny żart a propos sytuacji. Popatrzyłam na niego i powoli powiedziałam „ha, ha, ha, bardzo śmieszne”. Popatrzył na mnie zdziwiony i oznajmił, że idzie coś zrobić z tym problemem.

Poszłam porozmawiać z dyrektorem na temat grzania w mieszkaniu. Oczywiście usłyszałam, że w umowie mam zapisane, że grzać będą raczej średnio, bo najważniejsze są oszczędności a my i pani, którzy mieszkamy w mieszkaniach przy szkole jesteśmy tylko zbytecznym wydatkiem i on niechętnie wynajmował nam te mieszkania, bo przez nas nie może wyłączać grzania na soboty i niedziele i na przerwy świąteczne. Człowiek, który mieszkał w tym mieszkaniu nie skarżył się na słabe grzanie. „Może nie miał śmiałości” – rzuciłam z przekąsem. Fajnie się dowiedzieć, że jesteśmy zbędnym balastem, przez który szkoła nie może zrobić oszczędności, mimo, że płacimy za wynajem. Powiedziałam do niego, że takie oszczędności  z przykręcanym ogrzewaniem są złudne, bo słabo ogrzewane pomieszczenia łapią wilgoć i grzyb. Może więc pozwoli na wstawienie pieców i będziemy ogrzewać we własnym zakresie.
Suma summarum grzać będą słabo i nic w tym temacie nie wskóram, bo ważniejsza instytucja a nie jakieś dwie głupie cipy, które ośmieliły się zamieszkać w budynku owej instytucji.

W między czasie zaliczyłam rozmowę telefoniczną, podczas której ktoś mi zarzucił, że moje myślenie jest nieważne i bez sensu. Chodziło o osoby jadące na wycieczkę. Miałam określić, ile osób jedzie, więc powiedziałam „Myślę, że jeżeli zapłaciło 7 osób, to te osoby pojadą”. On wykrzyczał: „Niech pani nie myśli, tylko powie konkretnie!”. Tym stwierdzeniem rozjuszył mnie do żywego. No, jeszcze jestem osobą myślącą, więc odpowiedziałam „Jeżeli zapłaciło 7 osób, to logiczne, że te osoby jadą i myślę, że pojadą”. Kurde, o co chodzi??? On coś tam tłumaczył po swojemu. A w dupie cię mam! – przemknęło mi przez głowę.

W markecie stałam przed stoiskiem mięsnym. 5 pań za ladą kręciły się robiąc mega zamieszanie. Stałam tam z 5 minut. Przede mną był obsługiwany jakiś pan. Pozostałe 4 panie pracowały zawzięcie. Jedna kroiła pokrojony ser, druga trzy razy otwierała i zamykała lodówkę, trzecia szukała czegoś za krajalnicami a czwarta utknęła na stoisku mięsnym. Przede mną na ścianie wisiał plakat „Najpierw obsługa a później prace na stoisku”. Kto to czyta??? Chyba tylko klienci, którzy wkurwieni stoją przed ladą. Nikt do mnie nie raczył podejść. Stałam jak palma i czekałam. W końcu wkurzona odwróciłam się na pięcie i ze słowami „Kurwa, mam tego dość” odeszłam od lady. Kolejki przed kasami zniechęciły mnie przed resztą zakupów. Miałam dość. Wyszłam wkurzona i pojechałam do zwykłego sklepu, gdzie spokojnie kupiłam wędlinę, ser i pieczywo i to świeżutkie i pachnące.

Ale dzień!!!!

Ok, miałam wiele śmiałości, żeby reagować, ale ile mnie to nerwów kosztowało. Poezja…

Kurwa, chyba się wykończę, albo stracę rozum!!!!!

A może już straciłam tę resztkę rozumu, która siedziała w moim nędznym czerepie?

Ok, ktoś czyta moje wpisy, więc sorry za wszystkie wulgaryzmy

Ale dzisiejszy dzień był naprawdę do dupy

Sobota, 23:19

Przypomniało mi się słowo, które sponsorowało środową terapię. To sowo to: „tak jakby”!!!

Coś jeszcze ze środowej terapii???

Chyba nic

Byłam dziś u znajomej. Następnej

Taka nowa znajoma.

Ma piękny, duży dom. Jej salon jest wielkości mojego całego mieszkania. Śmieszne, nie?!

Siedziałam i rozmawiałam z nią o głupotach. Ona się denerwowała, była stremowana. Czyżbym aż takie wywierała na niej wrażenie? Widać było to zdenerwowanie po czerwonych plamach na szyi, po ruchach rąk, mimice. Kurde, aż tak stresuję ludzi??? Młody czasami mówi, że patrzę w taki sposób, że on traci cały spokój. Wprowadzam tym wzrokiem w konsternację a wręcz wytrącam z równowagi. Mówi „Masz szatański wzrok. Ironiczno-sarkastyczny”. Lepiej mi wtedy schodzić z linii patrzenia. To samo mówi Mała. Może dziś też rzucałam tym wzrokiem w stronę M a ona nieswojo się czuła.
Po raz pierwszy o charakterystycznym sposobie patrzenia powiedział B, kiedy na jego słowa podniosłam wzrok i spojrzałam w jego stronę. Powiedział wtedy o ogromnej złości.

Ok. Idę spać

Zamiast modlitwy, piosenka

Witaj ciemności, stara przyjaciółko
Znów przyszedłem z tobą porozmawiać
Ponieważ jakaś wizja, zakradając się cicho
Zostawiła swe nasiona gdy spałem
I wizja, która została zasiana w mym umyśle
Wciąż pozostaje [żywa]
W dźwięku ciszy.

W niespokojnych snach szedłem sam
Wąskimi uliczkami wyłożonymi kamieniem
W blasku ulicznej lampy
Postawiłem kołnierz, aby schronić się przed zimnem i wilgocią
Kiedy moje oczy przeszył błysk neonowego światła
Które rozdarło noc
I poruszyło ciszę.

W tym nagim świetle ujrzałem
Dziesięć tysięcy ludzi, może więcej
Ludzi, którzy rozmawiali nie mówiąc
Ludzi, którzy słyszeli nie słuchając
Ludzi piszących pieśni, którymi nigdy nie podzielą się ze światem
I nikt nie ośmielił się
Zakłócić dźwięku ciszy.

„Głupcy”, rzekłem, „Nic nie rozumiecie
Cisza rozrasta się jak rak
Usłyszcie moje słowa, abym mógł was nauczać
Chwyćcie moje ręce, abym mógł was dosięgnąć”
Lecz moje słowa, jak ciche krople deszczu, opadały
I rozbrzmiewały echem
W studniach ciszy.

A ludzie padali i modlili się
Do neonowego bożka, którego sami stworzyli,
A znak rozbłysnął swym ostrzeżeniem
W słowach, z których się składał
Głosił, że słowa proroków są zapisane na dworcach
I klatkach kamienic
I szepcą w dźwiękach ciszy.

 

Które wykonanie lepsze???