Niedziela, 21:48

Spokojna niedziela

Tradycyjnie wizyta w kościele. Oczywiście bez dzieciaków. Proponuję, ale nie naciskam. Nie chcę ich zmuszać do czegoś, do czego mam sama wiele wątpliwości. Nie chodzi o wiarę w Boga. Z Niego nie zrezygnuję, ale kiedy widzę jak ludzie wykorzystują wiarę do manipulowania innymi … Brak mi słów…

Terapia uwalnia mnie od myślenia magicznego

Teraz wiem, że wszystko zależało i zależy od moich wyborów

I dziwne, ale nie czuję z tego powodu lęku

Dobrze czuć się wolną

Zastanawiałam się dzisiaj dlaczego B w trudnych momentach mówi o zmianie terapeuty, dlaczego wyjeżdża z tekstami religijnymi, podkreśla swoją „inność”, mówi z ironią i sarkazmem. Coraz bardziej mnie to wkurza… Zapytam go o to w środę.

Popołudnie u znajomego. Żywe Srebro znów dokazywał. Wygadany i roześmiany. Mieliśmy zaproszenie na wczoraj.  Pojechaliśmy dziś.

Dobrze mi się u nich siedzi. Nie dopytują o przeszłość, nie prowadzą wywiadów, nie patrzą dwuznacznie. Luz. Totalny luz.

Wczoraj nazbierałam jagód i upiekłam pyszne ślimaki drożdżowe z jagodami

Dlatego nie pojechałam do znajomego na ognisko

Za często te spotkania

Jeszcze nie jestem gotowa na relacje z ludźmi

Najpierw muszę odpocząć

Oswoić się z normalnością

Nacieszyć się wolnością

Pooddychać

Kocham tę wolność

I samotność, która nie jest samotnością

Dobrze jest mieć siebie i być siebie pewnym