Piątek, 20:30

Rozpakowałam kosz ze szkłem.
Zastawa stołowa: talerze i filiżanki z greckim wzorem dookoła brzegów; głębokie kieliszki do wina (jeden stłuczony) – zostało ich cztery; komplet do kawy – prezent od siostrzenicy. Nie byłoby to niczym nadzwyczajnym, gdybym tego kosza nie pakowała w 2013 roku, w czerwcu. Cztery lata było trzeba, żeby powrócić do naczyń ze S-ku.

Cztery lata… Dwa ostatnie bardzo dobre :-)

Sobota, 14:17 Niby piękna majówecka :-(

Zrobiłam przegląd samochodu i -171 zł w kieszeni mniej. Łoj…

Majówecka pod zdechłym Azorkiem, bo pogoda butelkowa :-(

W nocy śniła mi się znajoma. Organizowali koncert.
Jak zwykle przed czymś uciekałam.
Nie poszłam na koncert, ale stałam przed budynkiem, w którym miał się odbyć. Budynek był duży i wysoki. Szklane ściany pokazywały co działo się w środku. Widziałam cały koncert. Stałam na przeciwko, na wąskim chodniku. Byłam ubrana w długa białą suknię i miałam długie, ciemne włosy. Suknia była mocno dopasowana do ciała, z powłóczystym trenem, bez rękawów. Byłam taka piękna w tym śnie. Wiatr rozwiewał moje włosy i sprawiał, że tren sukni powiewał.
Byłam taka piękna…
I uciekałam
W momencie kiedy znajoma mnie dostrzegła i zaczęła iść w moją stronę, zaczęłam biec. Biegłam bardzo szybko. Bose stopy uderzały o chropawą powierzchnię chodnika…

Nie chciało mi się podnosić z łóżka. Godzina 10 a ja leniwie patrzyłam w okno i oceniałam pogodę. Brrr. Zimno, szaro i deszczowo.

Wciąż myślę o zapomnianym dzieciństwie…

Fragmenty, jakie wyłowiłam z niebytu wciąż nie są zachęcające, aby drążyć dalej :-(

Pamiętam mnóstwo zabawek, jakie miała siostrzenica. Byłam zazdrosna, że ja nie mam nic.
Siostra kupiła mi na odczepne małego, plastikowego misia.
Nie podobał mi się…
Weszłam po cichu na strych i zrobiłam misiowi „operację”. Pocięłam jego brzuszek i plastikowe łapki ostrym nożem. Szczątki schowałam w starych szmatach.

Inne wspomnienie – coś chciałam od swojej siostrzenicy a one nie chciała mi tego dać. Zła uderzyłam ją kamieniem. Ona z płaczem pobiegła do siostry. I zaczęła się gonitwa. Siostra wrzeszcząc i przeklinając biegła w moją stronę. Przerażona, schowałam się do letniej kuchni. Trzymałam drzwi ręką i strasznie się bałam. Chyba dostałam w skórę…

Inne wspomnienie z rowerkiem. Siostrzenica już umiała jeździć bez bocznych kółek. Siostra postanowiła nauczyć i mnie. Odkręcili jedno z bocznych kółek i kazali mi wsiąść na rowerek. Nie ujechałam daleko. Przewróciłam się. Siostra z pogardą powiedziała: „Ty z tą grubą dupą nigdy nie nauczysz się jeździć!!!”. Rozpłakałam się…

Kurwa, dobrze, że zapomniałam więcej historii z dzieciństwa. Bardzo dobrze!

Po obejrzeniu filmu „Chata” pomyślałam o mojej matce. Pomyślałam też, że nie warto już wracać do przeszłości i rozdrapywać przykrych historii. Jej było ciężko. Miała marzenia i pragnienia, które nigdy nie zostały spełnione. Nie umiała rozmawiać o swoich uczuciach i nie miała nikogo, kto o tym by z nią porozmawiał. Nie, nie współczuję jej, to nie to, chcę zrozumieć. Ja też bym tak się zachowywała… Czworo dzieci, bieda, brak wykształcenia, brak perspektyw, mąż, który pije… Jak ja bym się zachowywała? Przez moment byłam w takiej sytuacji… Tylko ja miałam dwoje dzieci i dach nad głową i pracę i wykształcenie… Może nie ułatwiła mi zdobycia wykształcenia, ale dała dach nad głową i nie zabierała wypłaty. Swoją wypłatę mogłam przeznaczyć na studia.
To było w niej dobre – nie zabierała moich pieniędzy, nie upominała się o nie. Nie dokładała, ale też nie chciała ode mnie.
Pamiętam łzy w jej oczach, kiedy pokazałam pierwsze piątki w indeksie.
I pamiętam jej sprzeciw na wiadomość o zamiarze zamążpójścia. Chciała mnie chronić…
Nie umiała inaczej komunikować swojej troski jak przez złość i krzyk.
Nikt jej tego nie nauczył. Nauczyli ją opieki nad młodszym rodzeństwem, dawanie sobie rady samej, ale nie wykształcili. Nie umiała pisać i czytać…
Porównuję ją ze sobą, ale przecież to porównanie jest bezsensowne. Ona nie umiała wyrwać się z przemocowego domu. Wykształcenie daje ogromną wolność i szersze patrzenie na wszystko. Mimo, że była moją matką, była diametralnie różna ode mnie. A ja wciąż nie chcę się pogodzić z jej innością. Patrzę przez swoje „okulary” na nią i wciąż krytykuję i wciąż chcę, żeby była idealna i taka, jaką sobie wymarzyłam.
Mamo to jest pora na Twoje odejście…
Dałaś mi życie
Wcale nie byłaś idealna
Byłaś sobą…

 

 

Na Filmboxe niezły film „Henry Pool powrócił”. Piszę i od czasu do czasu zerkam na ekran. Co może powiedzieć ateista na cuda, które się dzieją w nowo zakupionym domu. Ze ściany sączy się krew a „nawiedzone” starsze sąsiadki widzą twarz Jezusa. Osoby, które są chore, po dotknięciu ściany powracają do zdrowia. Główny bohater jest śmiertelnie chory…

 

 

***********23:48**************

I jeszcze jedno, za co jestem wdzięczna matce – to ona, pewnie niechcący, zaraziła mnie bakcylem oglądania spektakli. Zabierała mnie np. na „Podwieczorek przy mikrofonie”. Otworzyła mnie na „magię” przedstawień. Bilety dostawała z pracy i jak mówiła, wstyd jej było odmówić, więc jechała ze mną, bo męża się wstydziła…

 

Znaczenie mojego snu:
Budynek – Budynki są we śnie symbolem konstrukcji życia. Są to doświadczenia, percepcja zmysłowa, nieformalne zwyczaje i obyczaje. Budynki w snach mogą też odzwierciedlać Twój charakter, nadzieje i obawy, a także marzenia. Wysokie budynki oznaczają dążenie do sukcesu.

Suknia – W zależności od jej wartości: tęsknota za lepszymi warunkami również: ukrywanie czegoś; białą: będziesz dobrze przyjęta, podejmowana w towarzystwie; z trenem : miłe towarzystwo, małżeństwo osób w średnim wieku.

długie włosy: jesteś kochany i szanowany; czarne włosy: szczęście;

Kiedy śnisz, że uciekasz albo podejmujesz próbę ucieczki, dotyczy to Twoich obaw co do odpowiedzialności, a także uczuć i emocji.

I to by było na tyle. Idę spać…

Czwartek, 18:27

Jestem zmęczona

Dzień w drodze

Pojechałam na szkolenie. Około 50 km w jedną stronę.

Może żaden wyczyn… Samochód wył jak potępieniec. Podobno łożyska w alternatorze. Przestawało wyć dopiero przy prędkości 70 km/h.
Szkolenie króciutkie. Dwie godziny…

W domu byłam już o 12.30

Byłabym po jednej lekcji… Gdybym była w pracy.

Zrobiłam sobie wolne. Miałam delegacje.

W domku rzuciłam się w wir gotowania. Brokuły dla małej. Pyszny krupniczek w „cudownym garze”. Sałatka krabowa. Szaleństwo ;-)

O 16 spotkanie z grupą. Godzina w szkole.

Dziś u nas była pierwsza, wiosenna burza. Z grzmotami, błyskawicami, ulewą… Pierwsza wiosenna burza… Uwielbiam burze… Uwielbiam patrzeć na błyskawice i słuchać grzmotów.

Kiedy jechałam do Ł-ży świeciło słońce.

Ziemia pachnie wiosennie. Wiosna…

I ta dzisiejsza burza :-D

Jestem mega zmęczona…

Myślałam  o wczorajszej terapii i o tym, co mówiłam. Mimowolnie na usta wypływał uśmiech zażenowania a nawet śmiech spowodowany sarkastycznymi uwagami na temat siebie samej. Wstydzę się tamtej kobiety. Słabej i zapłakanej, która mówi, że jej jedynym marzeniem jest uwaga ze strony rodziców i ich miłość. Byłam taka słaba i zagubiona. Patrzyłam w okno i ze skrzywioną głową mówiłam, że chciałam, aby ktoś się nade mną pochylił, otoczył opieką… B wykonał gest głową, jakby pochylał się nad leżącym przed nim niemowlakiem. Widziałam to kątem oka… Rozśmieszyło mnie to i zażenowało. Pomyślałam, że muszę teraz pleść okropne głupoty, ale dalej brnęłam w tę sytuację, zaciekawiona, co jeszcze przyjdzie mi do głowy i co jeszcze powiem. Taki sadystyczno-masohistyczny eksperyment.

Dobrze, że nie było mnie dziś w pracy…

Mamy wiosnę :-D

Ania Dąbrowska nagrała piosenkę do filmu. Fajna ta piosenka

 

Może być dobry film…

Seks mobbing ekstremalny ;-)

Albo tak Ewcia Farna i … Wszystko, albo nic…

Wiosna. Marzec. Wszystko, albo nic

 

 

Czwartek, 20:53, Tłusty czwartek

Ło matko, tłusty czwartek

TŁUSTY

Oczy by jadły

Zjadłam tylko dwa i starczy….

Brrrr

Mega słodkie i smażone na samlcu

Brrrrrr

Tradycji stało się zadość

 

Nie mogę się otrząsnoąć po środzie. Jakbym siedziała w jakimś kokonie. Zdziwienie… I jakieś uczucie, którego nie umiem nazwać… Więc nazwę je odrętwienie.
Nic do mnie nie dociera, albo dociera z opóźnieniem.

Niby nic

A jednak, coś zaczyna się dziać na terapii.
A ja zaczynam łapać się na analizowaniu moich zachowań

Może o to chodziło

Na dwójce leci super film. „Uśpieni” z Dustinem Hoffmanem, Robertem de Niro i Bradem Pittem. Ostatnio obejrzałam sporo filmów nakręconych z Robertem De Niro – „Stażysta”, „Wszyscy mają się dobrze” – te najbardziej zostały w pamięci. Lubię tego aktora. Stara dobra szkoła

Jutro pójdę na kije, żeby spalić te pączki a dziś film, herbatka, kocyk i Morfeusz ;-)

Piątek, 14:22… Szkoda, że tak szybko

Tydzień minął

Szyyyybciutko

Dziś za oknem szaro, buro i pada deszcz. Zima z pięknym słoneczkiem i mrozem uciekła szybciutko. Jeszcze brudnymi połaciami leży śnieg, ale szybko topnieje. +4 stopnie.

Spokojnie

Kot nie daje spać. Nie wyspałam się przez sierściucha. Nie pierwszy raz. Wredne stworzenie. Kursował w tę i nazad jak wahadło, robiąc od czasu do czasu „zwód indiański” z leżeniem na plecach. Najpierw prosi o wypuszczenie a kiedy ja otwieram drzwi, on wywraca się na plecy i z łapami w górze patrzy chytrze w moją stronę.

Myślę o tych dziwnych, środowych sesjach. Bardzo nieracjonalnych.

Dziś przyłapałam się w sklepie na myśli – patrzyłam przez szybę sklepu na tablicę rejestracyjną. Była biała z czarnymi literami. „Zagraniczny samochód” – pomyślałam. Obok stał drugi. Też na białych tablicach. „Matko, dlaczego ich tak dużo? Nasze tablicę są czarne… Zaraz… Zaraz… No, tak. Były czarne. Kiedyś, bardzo dawno temu. Obudź się, kobieto!” – skarciłam się za anachroniczne myślenie.

Wypadły mi z głowy te kilkanaście lat.

Lubię pogadać ze swoimi dzieciakami przed snem. O niczym. Wczoraj w nocy też poszłam do ich pokoju i zaczęłam monolog. O tym, co miałam w dzieciństwie a czego nie.

Młody powiedział o swoich odczuciach, kiedy przeczytał fragment mojego pamiętnika ze wspomnieniami z ogólniaka. Jakieś dziewczyny ochlapały mnie wodą i zaczęły się ze mnie wyśmiewać a ja jedynie zapytałam je, czy zrobiło im się lżej od dokuczania innym.
- Poczułem żal do ciebie. Zrobiło mi się ciebie szkoda… – powiedział.
Niezbyt przyjemnie, ale ja w takich momentach nie atakuje…
Spadek z dzieciństwa – wycofywanie się tyłem i strach, mieszanina uczuć… Nie mogę nikogo urazić, bo oni muszą mnie lubić, to da mi szansę przeżyć we względnym spokoju… Moje myślenie, które pakowało mnie w kolejne kłopoty.
B w takich momentach mówi o zupie pomidorowej…

Zamilkłam. Wczoraj zamilkłam. Poczułam bezsilność wspomnień. Ich bezbarwność. Beznadzieję… To dobrze. Razem z bezsilnością, wspomnienia tracą rację bytu, znika potrzeba wracania do nich i ponownego ich przeżywania. Są coraz bledsze…

Do głowy przyszła myśl o ciotce i milczenie u niej. U niej czułam się bezpiecznie, z jej dziećmi. Mogłam tam siedzieć godzinami. I to mi pozostało. Tam, gdzie czuję się bezpiecznie mogę siedzieć godzinami i nie wiem, kiedy wyjść. Staje się wtedy uciążliwym gościem.

Wszystkie moje dorosłe niepowodzenia miały źródło w dzieciństwie. Szablon terapeutyczny :-(

Wczoraj w nocy rozmawialiśmy o St. Młody wspomina to miejsce bardzo pogodnie. Mówi o beztroskim i radosnym dzieciństwie, z co czteroletnimi przerywnikami, kiedy J traktował mnie jak worek bokserski. Pamięta zielone łąki i śmiech, ale pamięta też dokładnie sceny znęcania nade mną. Słuchałam z uwagą. On powiedział „Miałem radosne dzieciństwo…”
A ja chciałabym zapomnieć te 15 lat.
Dla dzieci byłam radosną matką, czytającą im bajki, kupującą zabawki i książeczki. Roześmianą i wspierającą…
A w środku przeżywałam piekło. Szalałam z samotności i strachu. Powoli zabijałam siebie… Rozwinęła się depresja. Miała cieplarniane warunki do rozwoju…

Nigdy się nie nauczę bronić siebie. Mogę się oszukiwać, że teraz to już jestem mega asertywna, ale dalej będę uciekać przed mówieniem prawdy i  i będę okazywać altruizm każdemu, nawet największej kanalii, ze strachu i chęci przeżycia, i po to, żeby mnie zaczął lubić, zaczął kochać, jak matka… Żeby nie usłyszeć, że mogło mnie nie być, że jestem ciężarem, jestem powodem smutku i beznadziei…

Brrrrrr

Dzisiejsza aura – szary dzień niezbyt na mnie działa.

Chce mi się spać…

Na walentynki przyszły dwa sms-y. „Wspaniałej walentynce”, „uroczej”, „przepięknej”, ble, ble, ble… Ktoś pamiętał a nawet nie wiem, kto.

Ok, włączę sobie jakiś film. Otulę się kocem, zaparzę dobrą kawkę i popatrzę a może nawet usnę. Potrzebuje odpoczynku